Mój system tworzenia treści
||

Mój system tworzenia treści.

Planowanie treści do mediów społecznościowych.

Może o tym nie wiesz, ale na początku mojej kariery zawodowej, w jednej z wiodących agencji social media, byłam Community Managerem. Do moich obowiązków, poza dbaniem o społeczność gromadzącą się wokół obsługiwanych marek, należało tworzenie planów komunikacji. Oznacza to, że w każdym miesiącu musiałam przygotować mniej więcej 5 harmonogramów postów dla różnych klientów i na różne platformy (głównie Facebooka i Instagrama). Później taki plan trafiał do weryfikacji u mojego przełożonego, a następnie do klienta, który akceptował go lub prosił o wprowadzenie poprawek. Po zakończeniu tego procesu graficy przygotowywali część wizualną i posty można było zaplanować (przynajmniej te na Facebooka, bo Instagram wtedy nie udostępniał opcji planowania automatycznej publikacji).

Dzięki temu, gdy zaczęłam prowadzić własne działania contentowe, jeszcze przed zarejestrowaniem Oswajam Online, planowanie treści na miesiąc do przodu było moim naturalnym trybem działania. O tyle lepszym, że proces weryfikacji był znacznie krótszy 😉 Zupełnie jasne było dla mnie to, że publikacje na prywatnym profilu prowadzonym bez większego celu niż “dam znajomym znać co u mnie słychać” to coś zupełnie innego niż komunikacja na portalach społecznościowych w imieniu marki. Nawet jeśli jest to marka osobista i ma moje imię 😉

Ale wiem, że wielu osobom przysparza to trudności, bo nie wiadomo jak ugryźć taką kobyłę. “Zaplanowanie wszystkich postów na miesiąc” to może brzmieć strasznie. Zatem dzisiaj na tapet biorę oswajanie tematu tworzenia harmonogramu treści.

Ale po co planować? Nie lepiej spontan?

Publikacje w mediach społecznościowych są częścią mojej strategii biznesowej i stanowią jej ważny element. Przygotowanie z wyprzedzeniem planu treści uratowało mi tyłek już nie raz. Dzięki temu, że mam to gotowe wcześniej nie stresuję się losowymi przypadkami, które inaczej uniemożliwiłyby mi zaplanowaną komunikację. Jasne, świat nie ległby w gruzach gdybym nie publikowała regularnie, ale mam poczucie, że to trochę jak z systematycznym bieganiem czy innym treningiem. Jak odpuścisz raz, drugi i trzeci to później z każdym kolejnym dniem jest trudniej wrócić na utarte tory. A przecież sama wybrałam cel i drogę, którą do niego podążam. Nikt mnie nie zmusza, to mój wybór. A skoro tak to zależy mi, żeby wywiązywać się z tych założeń jak najlepiej.

Dzięki planowaniu treści unikam też robienia grafik na ostatnią chwilę i publikowania postów pisanych na kolanie, bo “o kurde już połowa miesiąca, a ja od 10 dni nie zebrałam się, żeby coś napisać”. To, że plan jest gotowy z wyprzedzeniem nie oznacza, że nie ma w nim miejsca na spontan. Jeśli chcę poruszyć jakiś bieżący temat albo akurat najdzie mnie wena, by podzielić się jakimś przemyśleniem, to po prostu to robię. A posty przygotowane wcześniej przesuwam na kolejny termin publikacji. W niczym mnie to nie ogranicza. Wręcz przeciwnie – daje dużą swobodę i spokój ducha. Nie wiem jak u Ciebie, ale moja kreatywność najlepiej działa jak jest spuszczona ze smyczy w bezpiecznych warunkach, a nie pod presją terminu.

Jak wygląda mój system tworzenia harmonogramu publikacji?

Pracuje z treściami w cyklach miesięcznych, a szkice planów zawsze robię w arkuszu kalkulacyjnym na Dysku Google, który zapewnia dostęp z dowolnego urządzenia. Nie używam żadnych fikuśnych aplikacji na tym etapie – dopiero finalne treści na Instagram wrzucam w Planoly, żeby mieć podgląd wyglądu siatki i możliwość edycji z różnych urządzeń, a te na Facebooka po prostu planuję bezpośrednio na fanpage. Nie korzystam w tym celu nawet z Creator Studio, Business Suite ani zewnętrznych narzędzi.

Wspieram się za to Asaną. Dzięki rozpisaniu projektu (bo stworzenie planu komunikacji na dany kanał jest przecież projektem) w Asanie i zaplanowaniu pracy nad przygotowaniem treści wszystko idzie sprawnie i zajmuje zdecydowanie mniej czasu niż praca nad każdym postem z osobna. Pracuję w systemie bloków tematycznych (nie tylko przy tworzeniu planu postów) – w bloku na tworzenie treści piszę newslettery, treści postów, wpisy na bloga itp., w bloku pracy z Canvą przygotowuję grafiki do najbliższych postów, plansze na stories itd. Przy takich dłuższych blokach czasowych poświęconych na tworzenie treści łatwiej mi wpaść w kreatywne flow i wszystko układa się w spójną całość. Zauważyłam też, że gdy moje teksty chwilę “odpoczną” i po jakimś czasie mogę na nie spojrzeć świeżym okiem to z łatwością przychodzi mi finalne redagowanie ich. Dodatkowo dzięki pracy w blokach tematycznych unikam tracenia czasu i energii na przełączanie się między różnymi typami zadań i narzędziami.

Asana - plan postów

Łatwiej zadbać o spójność komunikacji patrząc na nią z lotu ptaka w dłuższej perspektywie czasowej i we wszystkich kanałach niż przy wyrywkowym publikowaniu “jak mnie akurat najdzie”. Oczywiście nie upieram się, że to jedyna słuszna metoda, bo Ty możesz mieć zupełnie inaczej 🙂 Po prostu dzielę się swoim doświadczeniem i patentami. A teraz przejdźmy do konkretów.

Skąd biorę pomysły na posty i na jakie etapy dzielę tworzenie planu?

Mam na to procedurę wpisaną jako cykliczne zadanie w Asanie (jeśli interesuje Cię temat procedur ułatwiających pracę w małej firmie koniecznie przeczytaj TEN WPIS) Pierwszym podzadaniem do odhaczenia w Asanie jest zawsze stworzenie formatek, czyli arkusza. Po prostu czyszczę ten z poprzedniego miesiąca i wpisuje aktualne daty. Sprawdzam też czy wykorzystałam wszystkie zdjęcia/grafiki, które były zaplanowane na poprzedni miesiąc. Jeśli nie, to zazwyczaj przesuwam je na bieżący – o ile pasują do aktualnej koncepcji na treści (jeśli nie to lądują w poczekalni). Dopisuje też w rubryce “format” jaki ma być rodzaj treści (grafika/zdjęcie/karuzela/wideo) – ma to związek z układem siatki na Instagramie, a na Facebooku wykorzystuję to czasami jako oznaczenie różnych cykli tematycznych. To jest bardzo drobne zadanie, ale dzięki niemu po pierwsze wchodzę w tryb pracy nad treściami postów, a po drugie takie łatwe do odhaczenia zadanie dobrze wpływa na moje morale (“Dopiero co usiadłam, a już pierwsze zadanie wykonane! Idę jak burza ;)”). Zazwyczaj jako pierwsze określam też tematy “grubszych” treści, które planuję na dany miesiąc – wpisów na bloga, newsletterów, pomysłów na nowy lead magnet itd. Wokół nich później buduję również komunikację w social mediach.

Tak wygląda fragment mojego gotowego wrześniowego planu na Instagram:

plan na Instagram

W kolejnym kroku  zastanawiam się czy w danym miesiącu są jakieś okazje warte odnotowania w mojej komunikacji (typu urodziny, jakaś rocznica marki, święto państwowe czy inny Black Friday) i wpisuję te, które uważam za interesujące do rubryki “pomysły/temat”. Następnie odpalam Kalendarz Świąt Nietypowych i sprawdzam czy są tam jakieś inspirujące okazje, o które mogę się zaczepić w komunikacji. Oczywiście nie chodzi o to, by świętować w swoich social mediach każdy Dzień Kiełbasy, Dzień Kolorowanek i Dzień Tramwajarza i opierać swoją komunikację wyłącznie na tym. Czasem jednak zdarzają się okazje, które fajnie korespondują z tym o czym mówi marka (np. ostatnio był Dzień Blogera, a w przyszłym tygodniu mamy Dzień Walki z Prokrastynacją) i warto je wykorzystać. Interesujące mnie “święta” również dopisuję do rubryki “pomysł/temat”. Następnie uwzględniam odniesienia do planowanych wpisów na blogu.

Wpisuje również bieżące pomysły, które przyszły mi do głowy, a następnie odpalam Bank Pomysłów. U mnie to akurat osobny workspace w Asanie, gdzie mam kolumny przypisane poszczególnym typom treści, które tworzę, ale w tej roli sprawdzi się najzwyklejszy notes (jeśli jesteś #teampapier) czy notatki w telefonie. Bank Pomysłów to miejsce gdzie wpisuję wszystkie tematy na treści, które wpadną mi do głowy. Nie rozwijam ich na tym etapie, po prostu wyrzucam je z głowy na bieżąco, żeby przestały mnie absorbować w danej chwili, a jednocześnie żeby nie uleciały. Dorzucam tam wszystko co przyjdzie mi do głowy w trakcie biegania (wtedy zwykle robię notatkę głosową i później przerzucam do odpowiedniego miejsca w Asanie), przeglądania internetu, czytania książki czy w dowolnej innej sytuacji. Zapisuję je nawet w nocy, gdy nagle mnie “oświeci”. Dzięki wyrobieniu sobie tego nawyku nie mam właściwie problemu z brakiem pomysłów na treści. Raczej zmagam się z brakiem czasu na opracowanie ich wszystkich. 

Jeśli nie mam pewności czy dany temat będzie interesujący dla kogoś poza mną to wrzucam ankietę na stories, w której badam zainteresowanie. Na tej podstawie decyduję czy rozwijać wybrane zagadnienie w postach lub na blogu. Tak też było w przypadku tego artykułu, który jest owocem 94% zgodności wśród moich obserwujących, że chcą poznać moją metodę tworzenia treści na cały miesiąc. Tematami z Banku Pomysłów uzupełniam kolejne luki w planie.

Zawsze szukam powiązań między treściami. Jeśli się da to łączę je w różne cykle. Dzięki temu mogę odsyłać do innych swoich materiałów w podobnej tematyce.

Na końcu pozostałe w planie “dziury” wypełniam tzw. evergreenami czyli treściami, które zawsze u mnie są aktualne – np. przypominam o możliwości pobrania lead magnetu czy zapisania się na newsletter albo informuję jak idą prace nad moim produktem. Czasem przypominam jakiś starszy wpis z bloga.

Na tym etapie nie piszę jeszcze finalnych treści (chyba, że wpadnie mi do głowy jakaś złota myśl, wtedy ją odnotuje od razu). Przeglądam tematy i na ich podstawie dopisuje hasła w rubryce “pomysły na stories”. Instagramowych storiesów nie planuje co do jednego, ale często rozwijam w nich temat poruszony w danym poście czy wpisie blogowym. Notuję pomysły na ankiety i quizy w obrębie danego tematu. Dzięki temu na początku dnia mogę poinformować co się będzie pojawiać na stories lub zapowiedzieć temat na kolejny dzień. Daje mi to też możliwość przygotowania nagrań wcześniej, zwłaszcza jeśli wiem, że w dniu planowanej publikacji mogę mieć z tym problem. Jednak zaplanowane stories stanowią może 30% mojej komunikacji w tym kanale, reszta to po prostu notatki z codzienności i spontan (co również wynika z mojej strategii komunikacji).

A co z grafikami i zdjęciami?

Po określeniu tematów siadam do wyboru zdjęć. Dzięki temu, że w jednym z poprzednich kroków z góry określiłam do których postów potrzebuję zdjęcia, a gdzie grafiki, idzie to dość sprawnie. Po prostu odpalam folder z fotkami i wybieram coś spośród tych niepublikowanych jeszcze w danym kanale. Jeśli nie mam akurat pasującego zdjęcia, a mam na nie pomysł, to po prostu dodaję do Asany zadanie z opisem co ma być na fotce i robię ją, gdy nadarzy się okazja. Jeśli zdjęcie wymaga jakiejś ingerencji graficznej (np. dodania okładki książki na czytniku czy wstawienia strony przeglądanej na telefonie) dodaję to jako zadanie do Asany i realizuje w bloku przeznaczonym na grafikę do postów albo zlecam grafikowi, jeśli sprawa jest bardziej skomplikowana. Dodaję również podzadania z opisami poszczególnych karuzel i grafik, które chcę przygotować na dany miesiąc.

Asana - plan postów

Nie korzystam z banków zdjęć, co jakiś czas staram się zrobić kilka fotek z myślą o publikacjach. Z tego miejsca pozdrawiam Monię, która jest moim nadwornym fotografem i realizuje moje niekiedy dziwne pomysły :*

No i wreszcie treści!

Dopiero, gdy mam rozplanowane tematy i wybrane zdjęcia, siadam do pisania finalnego copy (treści posta). Na Instagram, który jest moim głównym kanałem komunikacji, teksty piszę zwykle raz w tygodniu – w czwartek lub piątek na kolejny tydzień. Na tym etapie dodaję też zestawy hashtagów (mam je zapisane na dysku, pogrupowane na kilka kategorii), po wcześniejszym sprawdzeniu ich w narzędziu IQ Hashtags, które eliminuje zbanowane hashtagi. Na Facebooka zazwyczaj piszę wszystko od razu. W tym kanale mocno wspieram się recyklingiem treści, więc często nie tworzę od zera, a po prostu redaguję wpisy z innych platform.

Wszystko gotowe! Czas zaplanować posty.

Kolejnym zadaniem w projekcie jest zaplanowanie stworzonych w poprzednich krokach treści do automatycznej publikacji. Na tym etapie robię też ostatnie sprawdzenie pod kątem korektorskim. Staram się wyłapać błędy i literówki, które gdzieś się próbują ukryć. Posty Instagramowe wrzucam do Planoly (najpierw same zdjęcia i zestawy hashtagów) i sprawdzam czy wizualnie siatka prezentuje się tak jak tego oczekiwałam. Posty na Facebooka planuję bezpośrednio na fanpage. Lubię ten etap, bo to taka kropka nad i. Przypieczętowanie wykonanej pracy. Niedługo pewnie przekażę i tą przyjemność mojej wirtualnej asystentce, ale póki co zajmuję się tym sama.

Jednym z moich agencyjnych nawyków, który sprawdza się na gruncie mikrofirmy, jest odpowiedni system przechowywania i nazywania plików (kolejna procedura, która ułatwia pracę). Nie ma w tym nic skomplikowanego. Mam po prostu osobne foldery na Instagram i Facebooka (treści na newsletter i bloga tworzę bezpośrednio na dysku Google, bo jest ich mniej i nie potrzebują tak szczegółowego harmonogramu miesięcznego). Zdjęcia i grafiki nazywam wg schematu “platforma_data” (czyli np. IG_1.09 albo FB_2.09). Dzięki temu planowanie postów idzie szybko i nie tracę czasu na przekopywanie się przez czeluście dysku żeby znaleźć odpowiednią fotkę.

I gotowe! Reszta dzieje się już automatycznie.

Bardzo polecam Ci planowanie swoich treści. Dzięki temu zdecydowanie łatwiej o regularne publikacje i zachowanie spójności przekazu. Dodatkowo systematyzując pracę przy treściach oszczędzasz sporo czasu i eliminujesz problem „o czym ja mam dziś pisać?!”. Już samo określenie tematów, przygotowanie opisów grafik i zestawów hashtagów zdecydowanie usprawni Twoją pracę w tym obszarze.

Jeśli potrzebujesz wsparcia w tworzeniu i planowaniu treści – gotowy proces ze szkoleniem i arkuszem czeka na Ciebie w sklepie.

Podobne wpisy

4 komentarze

  1. Świetny artykuł, dużo przydatnych informacji – zarówno dla nowicjuszy, tworzących treści, jak i wyjadaczy, mających problem z regularnością.
    Dziękuję za ten artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *