Do wzrostu potrzebujesz środowiska, nie kolejnego kursu
|

Podcast Oswajam Online – odcinek 66

Nigdy w historii nie mieliśmy takiego dostępu do wiedzy jak teraz. Kursy online, podcasty, szkolenia, webinary, darmowe materiały, e-booki, playlisty na YouTube. Wystarczy wpisać w Google „jak sprzedawać kursy online” i dostajesz tysiące wyników. 

I co? I nic. Bo większość soloprzedsiębiorców, których znam, a znam ich trochę, bo pracuję z nimi od lat, stoi w miejscu. Bo dostęp do wiedzy to większości przypadków za mało. W dzisiejszym odcinku przyjrzymy się temu jakie elementy są potrzebne, żeby skutecznie wdrażać to czego się dowiemy.

 

Podcast znajdziesz też w popularnych aplikacjach – m. in. Apple Podcast, Spotify i YouTube

Żyjemy w czasach, w których dostęp do wiedzy i technologii nie jest już żadną przewagą konkurencyjną. Zdecydowanie większym wyzwaniem od zdobycia informacji jest ich selekcja, a najtrudniejsze w tej całej układance jest wdrożenie.

Zrób sobie szybki rachunek sumienia – ile masz kursów kupionych po wpływem impulsu, bo zainteresował Cię temat, które nigdy nie zostały otwarte? Albo przerobiłaś kilka lekcji i zabrakło czasu na resztę? Zgaduję, że co najmniej kilka, a wiem, że są rekordziści, którzy mają w kolejce ponad 20 kursów do przerobienia! 

I teraz, żebyśmy mieli jasność – nie hejtuję kursów. Nie, nie, to zupełnie nie to. Uważam, że istnieje całe mnóstwo wartościowych pozycji, gdzie autorzy się postarali i naprawdę dostarczyli przemyślany proces do samodzielnej pracy. 

Tylko, że wykładamy się właśnie na tej domniemanej samodzielności. Bo przecież nikt nas nie pilnuje, nie zobowiązujemy się przez nikim więcej poza nami samymi. 

I żeby nie było, ja nie jestem bez winy. Nawet w ostatnim odcinku, gdzie rozmawialiśmy o tym, ile etatów jest ogarnięcia przeciętnie w solo biznesie, przyznałam się bez bicia do tego, że kupiłam kiedyś kurs o Notion i oczywiście go nie przerobiłam. Aktualnie Notion stanowi centrum zarządzania moim biznesem.

Jednak powodem, który sprawił, że po kilku latach myślenia o tym wreszcie naprawdę przeniosłam się do tego narzędzia, nie było wcale obejrzenie kursu.

Było to wsparcie we wdrożeniu. Gdy okazało się, że Claude może tworzyć za mnie bazy i strony w Notion, wystarczy, że opiszę mu, co chcę tam mieć, a on w minutę wyklikuje to, co mi zajęłoby prawie godzinę.

Sprawa stała się banalnie prosta, a ja w ciągu dwóch tygodni przeniosłam się ze wszystkim do nowego narzędzia. 

Kolejny przykład – kilka lat temu, jakoś w początkach prowadzenia Oswajam Online, kupiłam duży kurs popularnego wtedy edukatora. Mówiąc „duży”, mam na myśli kilkadziesiąt godzin materiałów. Na tamte czasy to był jeden z lepiej zrobionych kursów na rynku, ale jego objętość była przytłaczająca.

Po początkowej ekscytacji trochę utknęłam. To, co pozwoliło mi przerobić ten kurs w całości, a przede wszystkim go wdrożyć było to, że skrzyknęłam się z trzema uczestniczkami tego kursu i spotykałyśmy się co dwa tygodnie, żeby przegadać materiały. Dzieliłyśmy się tematami, referowałyśmy pozostałym, a to aktywne przerabianie z osobami, które są w identycznej sytuacji jak moja, sprawiło, że to fakt, że wyniki mojej pierwszej kampanii sprzedażowej, którą przygotowałam właśnie na bazie tego kursu, były fenomenalne i przeszły moje najśmielsze oczekiwania związane z tym debiutem.

Ale gdyby nie ten kontakt z osobami jadącymi na tym samym wózku, sytuacja mogłaby rozwinąć się zupełnie inaczej. 

Dziś już wiem, że kupno kolejnego kursu to za mało, bo potrzebujesz jeszcze kilku innych rzeczy. Właśnie te elementy weźmiemy pod lupę w dzisiejszym odcinku.

1: LUDZIE, KTÓRZY ROZUMIEJĄ TWOJE WYZWANIA

Zacznę od rzeczy, o której mówi się najmniej, a która według mnie jest najważniejsza.

Prowadzisz jednoosobowy biznes. To znaczy, że większość decyzji podejmujesz sama. I większość wątpliwości przeżywasz sama. Czy podnieść cenę? Czy zmienić ofertę? Czy zainwestować w reklamę? Czy w ogóle idę w dobrym kierunku?

I nie masz z kim tego przegadać. Przyjaciółka nie siedzi w biznesie online – możesz jej tłumaczyć, co to jest lejek, ale widzisz w jej oczach, że odpłynęła po drugim zdaniu. 

Koleżanki pracujące na etacie w normalnej pracy (tu robię gest cudzysłowia palcami) nie rozumieją, dlaczego przejmujesz się, że na Twój webinar zapisało się „tylko” 150 osób, bo dla nich to szalona liczba i nie mają pojęcia, jak to się przekłada na sprzedaż i czym jest konwersja. A mąż albo chłopak – no, Twojemu mężowi już więdną uszy, jak prosisz go po raz piętnasty, żeby spojrzał na Twoją stronę sprzedażową. A on w ogóle nie widzi różnicy z poprzednimi wersjami. I nie dlatego, że mu nie zależy, on zwyczajnie tego nie widzi.

Dlatego do wzrostu potrzebujesz ludzi, którzy mają te same rozkminy. Którzy wiedzą, czym jest strona sprzedażowa, konwersja i Manychat. Którzy mogą dać Ci konkretny feedback – nie z uprzejmości, tylko dlatego, że sami przez to przechodzą.

Którzy mogą podzielić się z Tobą swoim realnym doświadczeniem mówiąc – u mnie zadziałało to i tamto, ale ten pomysł okazał się kompletną klapą.

I wiem to nie tylko z obserwacji moich klientów. Wiem to z własnego doświadczenia. W pierwszych miesiącach po otwarciu Oswajam Online doskwierała mi samotność przedsiębiorcy. A mam to szczęście, że moi najbliżsi też prowadzą firmy, ale w kompletnie innych branżach. Mój mąż ma rodzinną firmę budowlaną. Zatrudniają ludzi, w sprzęcie i towarze mają grube miliony i startują do oficjalnych przetargów państwowych.

Mój tata od kilkudziesięciu lat prowadzi jedną z najstarszych w moim mieście firm ubezpieczeniowych. Ma biuro i zatrudnia wiele osób. A moja siostra ma własny salon beauty i zupełnie inne wyzwania.

Specyfika naszych działalności jest kompletnie różna i o ile możemy sobie ponarzekać na wysokość składek ZUS i podatków, o tyle uzyskanie od nich rady jak poprawić konwersję mojego landingu sprzedażowego jest niemożliwe. 

Pożegnałam tą samotność dopiero, gdy dołączyłam do grupy mastermindowej i odkryłam, jaką różnicę robi posiadanie ekipy ludzi, którzy jadą na tym samym wózku.

I to jest zresztą historia jednego z elementów Strefy Twórców Online. Kiedy trzy lata temu tworzyłam Strefę, Wiedziałam, że nie chcę, żeby to była tylko platforma z wiedzą. Dlatego od samego początku jednym z filarów Strefy są regularne spotkania na żywo. Dasz wiarę, że od 3 lat co drugi wtorek spotykam się ze strefowiczami? Sama nie wiem, kiedy to minęło.

I właśnie z tego słuchania swoich ludzi zrodził się pomysł jeszcze mocniejszego rozbudowania tego elementu społeczności. I tak, po półtora roku, pojawił się Discord, który sprawił, że strefowicze mają kontakt nie tylko na spotkaniach na żywo, ale także pomiędzy nimi, bo forum działa 24 godziny na dobę.

2: STRUKTURA I RYTM PRACY

Drugi element, którego potrzebujesz, to struktura i ustalony rytm pracy, która nie rozlewa się na wieczory i weekendy.

Na etacie masz to niejako w pakiecie. Za darmo. Masz godziny pracy, masz spotkania, masz szefa, który rozlicza Cię z efektów. I choć często jest to frustrujące, zwłaszcza jesli organizacja ma te elementy kiepsko zaprojektowanie, to nie da się ukryć, że jest to też mobilizujące. Bo wiesz, że ktoś patrzy. Ktoś oczekuje. Jest deadline i są konsekwencje.

Na swoim tego nie ma. Nikt nie przyjdzie Cię opierdzielić, że trzeci tydzień z rzędu nie ruszyłaś kursu, który miał powstać jeszcze w marcu. Nikt nie wyśle Ci maila z przypomnieniem, że kolejny kwartał jest niezaplanowany. To Ty jesteś tym szefem. I jednocześnie tym pracownikiem, który szefa regularnie olewa. Bo rzeczy ważne, ale niepilne, przegrywają z bieżączką niemal zawsze.

I tutaj znowu sam dostęp do wiedzy Ci nie pomoże. Możesz wiedzieć, że powinnaś działać według określonej strategii. Możesz wiedzieć, że powinnaś wyznaczać sobie priorytety. Możesz kupić kolejny piękny planer za dwie stówy. Ale jeśli siadasz do komputera sama, w domu, z pełnym zlewem i praniem do rozwieszenia, a Twoja jedyna motywacja to Twoja własna siła woli to jest cholernie trudno utrzymać rytm w dłuższej perspektywie. Zwłaszcza jeśli do tej pory tej struktury pilnował za Ciebie ktoś inny albo masz tendencje do ulegania rozproszeniom.

Dlatego jestem fanką czegoś, co nazywa się body doubling, czyli sesje wspólnej pracy. 

Co ciekawe, body doubling od dawna stosowany jest jako wsparcie dla osób z ADHD, które dopadł paraliż wykonawczy. Okazuje się, że łatwiej zabrać się za sprzątanie, kiedy ktoś na ciebie patrzy, chociażby przez kamerkę, albo gdy po prostu porządkuje cię razem w to samo pomieszczenie.

Tak samo działa to w przypadku pracy zawodowej. Nasz mózg po prostu trochę dostosowuje się do tego, co robią ludzie wokół nas I myśli sobie: „Aha, ok, teraz czas na robotę.”

Najpierw spotykałam się z trzema znajomymi osobami na takich sesjach; po prostu umawiałyśmy się na Zoomie. To działało bardzo fajnie.

Problematyczne okazało się zgrywanie terminów. Później, przez jakiś czas, byłam członkiem społeczności, w której takie spotkania organizowane były w odgórnie wyznaczonych terminach i moderowane. Tam przekonałam się, że w tej formie działa to jeszcze lepiej.

No dobra, ale na czym to właściwie polega? Kilka osób spotyka się online, włącza kamerki i po prostu robi swoją robotę. Na początku każdy deklaruje, nad czym będzie pracować w czasie sesji, później wszyscy wyciszają mikrofony i działają nad swoimi zadaniami, kątem oka widząc inne osoby pracujące w skupieniu. A na końcu każdy opowiada krótko, co udało się zrobić. I zwykle nie tylko wyrabiasz się z zadaniem, ale jeszcze zdążysz zrobić coś więcej. 

Dodatkowo ta świadomość, że ktoś może Cię przyłapać na oglądaniu śmiesznych filmików na TikToku, gdy miałaś pisać newsletter naprawdę pomaga utrzymać się na właściwym torze. 

I ja dobrze wiem, że po opisie to może brzmieć po prostu głupio, ale to naprawdę działa.

I dlatego postanowiłam wprowadzić takie sesje jako stały element Strefy Twórców Online. Dlatego w maju i czerwcu będziemy testować sesje wspólnej pracy trzy razy w tygodniu. Jeśli się przyjmie, to na pewno pojawi się więcej terminów.

No i oczywiście strefowicze mogą się też skrzyknąć na własne sesje. Nie wymaga to żadnego dodatkowego sprzętu. Wystarczy wejść o umówionej godzinie do pokoju wideo na Discordzie.

To jest właśnie różnica między kursem a środowiskiem. Kurs daje Ci wiedzę, co robić. Środowisko daje Ci warunki, żeby to faktycznie zrobić.

3: ZEWNĘTRZNE ZOBOWIĄZANIE

Oprócz struktury, istotne jest coś jeszcze, a mianowicie element zewnętrznego zobowiązania. Czyli dokładnie to, co zapewniają ci klienci w trakcie współpracy.

Założę się, że jeśli umawiasz się z klientem na jakiś termin, to dokładasz wszelkich starań, żeby się z niego wywiązać. Ale jeśli pracujesz nad jakimś własnym projektem, to znacznie łatwiej jest o ciągłe przesuwanie go w kalendarzu.

W ten sposób wdrożenie Twojego lejka automatycznego wisi sobie piąty miesiąc. No i właściwie żadna komisja do spraw produktywności nie przyjedzie do Ciebie z ochrzanem i nie pogrozi Ci paluszkiem, zapędzając Cię do roboty. A przecież sam projekt nie jest narzucony z góry.

To jest coś, co wybrałaś jako rzecz, która najpewniej w jakiś sposób rozwinie Twój biznes albo doprowadzi Cię do jakiegoś innego celu, na którym Ci zależy. Ale okazuje się, że często ta chęć przegrywa w starciu z bieżączką, która skutecznie odciąga Twoją uwagę.

I tutaj bardzo fajnie sprawdzają się zewnętrzne deadliny, co odczułam na własnej skórze.

Kiedyś brałam udział w takim wyzwaniu wideo, i osoby, które w trakcie tego wyzwania przesłały swoje trzy filmy w wyznaczonym terminie, dostawały feedback od prowadzącej.

Prowadząca puszczała nasze nagrania na spotkaniu grupowym, i nie dość, że dawała uwagi oraz wskazówki do poprawy od siebie, to jeszcze można było liczyć na feedback pozostałych osób, które uczestniczyły w wyzwaniu. Patrzyły one na ten materiał z trochę innej perspektywy – nie profesjonalisty, a bardziej okiem odbiorcy.

I pamiętam, że przez bardzo długi czas odkładałam nagrywanie tego wideo, ale to mnie zmobilizowało i po tych warsztatach miałam doszlifowane dwie rolki oraz wideo na stronę sprzedażową mojego pierwszego e-booka.

No i teraz tak, przecież ja sama postanowiłam, że chcę nagrać rolki promocyjne i chcę, żeby na mojej stronie pojawiło się wideo. A jednak, dopóki nie doszedł ten element zewnętrznie nałożonego deadline’u, to nie mogłam się do tego zebrać. 

Dlatego w Strefie Twórców Online. też cyklicznie organizujemy takie wyzwania, w których zewnętrzne zobowiązanie jest wbudowane w proces.

Ostatnio był to lead magnet, a w czerwcu szykuję dla Strefowiczów coś naprawdę ekstra – masterclass o produktach low ticket, czyli o tym, jak stworzyć mały produkt wejściowy, który sprzedaje się z reklamy, zarabia sam na siebie i przy okazji pozyskuje klientów na większe oferty.

Przejdziemy przez cały proces – od koncepcji produktu, przez stronę sprzedażową, po ustawienie reklam w lejku automatycznym. Ale to nie jest tak, że odpalasz materiał i zostajesz z nim sama. Osoby, które w wyznaczonym przeze mnie terminie wyskrobią czas i przyślą mi swoją pracę – koncepcję produktu i treść strony sprzedażowej, dostaną ode mnie indywidualny feedback. Konkretny. Nie „fajnie, powodzenia”, tylko „ten nagłówek zmień, tu brakuje argumentu, a to wygląda świetnie.”

I to jest dokładnie ta mechanika, która sprawia, że ludzie faktycznie działają. Bo wiesz, jak to jest – możesz mieć kurs o stronach sprzedażowych od roku i ani razu go nie otworzyć. Ale jeśli wiesz, że do 20 czerwca masz przesłać swoją stronę i dostaniesz do niej szczegółowy feedback, który pozwoli Ci ją udoskonalić i zarabiać na niej pieniądze, nagle zupełnie inaczej podchodzisz do tego projektu. Jest zewnętrzny termin, jest gratyfikacja, jest ktoś, kto na to spojrzy. 

4. SPRAWDZONA WIEDZA W JEDNYM MIEJSCU

Biznes online to środowisko, które zmienia się w tempie, od którego kręci się w głowie. Cztery lata temu nikt nie wiedział, czym jest Manychat, bo go po prostu nie było. Trzy lata temu nikt nie korzystał z Gemini. Rok temu nie pracowaliśmy w Claude Design, bo nie istniały. Narzędzia mnożą się błyskawicznie, algorytmy platform społecznościowych zmieniają się co kilka miesięcy, pojawiają się nowe formaty, nowe strategie, nowe możliwości.

I z jednej strony chcesz się rozwijać, chcesz być na bieżąco, nie chcesz zostać w tyle. A z drugiej – to Cię pakuje w pułapkę. Kupujesz kurs o reklamach, bo ktoś zrobił świetną kampanię i Cię przekonał. Kupujesz szkolenie z AI, bo wszędzie o tym mówią i masz poczucie, że ucieknie Ci pociąg. Kupujesz kurs o webinarach, bo akurat trafił Ci się w promocji. Wydajesz na to kupę kasy, a potem i tak nie wdrażasz, z powodów, o których rozmawialiśmy przez cały dzisiejszy odcinek.

Gdy zakładałam Oswajam Online miałam na koncie kilkanaście lat pracy w marketingu dla topowych marek takich jak Reebok czy Samsung, znałam temat komunikacji w mediach społecznościowych na wskroś, miałam 10 lat doświadczenia z reklamami Meta, wcześniej już prowadziłam sklep internetowy i bloga. Naprawdę sporo ogarniałam. A i tak, mimo takiego zaplecza, okazało się, że muszę się nauczyć mnóstwa nowych rzeczy jeśli chcę tworzyć i sprzedawać produkty cyfrowe.

Przygotowałam wpis na bloga z podsumowaniem kursów, które kupiłam w roku założenia działalności i luźno licząc wyszła kwota prawie 9k za kursy do samodzielnej pracy, bo nie było tam żadnych programów mentoringowych. 

Po tym doświadczeniu zaczęła we mnie kiełkować myśl o stworzeniu przestrzeni gdzie to wszystko jest dostępne w jednym miejscu. Żeby ktoś kto wchodzi w ten onlajnowy świat nie musiał na dzień dobry wyskakiwać z 9 kafli i kupować kursów w 10 różnych miejscach. Z tego pragnienia wyewoluowała oczywiście Strefa Twórców Online. i żeby wydać na nią 9 kafli trzeba byłoby korzystać przez 92 miesiące. A to dość trudne, bo na ten moment Strefa funkcjonuje od 38 miesięcy. 

Nie chodzi o to, że musisz przerobić wszystko. Absolutnie nie, to raczej szwedzki stół. Chcesz nagrać podcast? Oglądasz materiał o nagrywaniu i montowaniu podcastów. Chcesz przygotować kampanię premierową swojego produktu? Odpalasz kurs Projekt Kampania. Chcesz zacząć wysyłać newsletter, ale nie wiesz, od czego zacząć? Jest instrukcja krok po kroku od konfiguracji konta po automatyzacje – stworzona przez certyfikowaną ekspertkę MailerLite. Chcesz ogarnąć AI w swojej pracy? Masz kursy o GPT, o Claude i innych narzędziach.

A jeśli w którymś miejscu utkniesz – nie zostajesz z tym sama. 

5: NARZĘDZIA I SYSTEMY

Ostatni, piąty element, o którym chcę powiedzieć to narzędzia i gotowe systemy.

Bo prowadzenie firmy to nie tylko wykonywanie przedmiotu swojej działalności i ogarnianie marketingu. Jest cała warstwa pracy, o której nikt Ci nie mówi na etapie „zakładam firmę.” Zarządzanie zadaniami, obsługa klientów, fakturowanie, pilnowanie finansów, planowanie budżetu na reklamę, śledzenie, co się sprzedaje i z jaką marżą. I to są rzeczy, które jakoś trzeba ogarnąć, ale żeby robić to skutecznie, najpierw trzeba wiedzieć, jak. A żeby wiedzieć, jak, trzeba albo samemu to odkrywać metodą prób i błędów, albo mieć dostęp do sprawdzonych rozwiązań, które po prostu bierzesz i adaptujesz pod siebie.

Dlatego w Strefie mocno rozwijam kategorię zarządzanie, gdzie znajdziesz masę gotowców.

Masz arkusz do śledzenia finansów firmy – wpisujesz swoje dane i widzisz, jak wyglądają Twoje przychody, koszty, zyski w różnych ujęciach. Masz kalkulatory, które liczą Ci rentowność produktu i kampanii reklamowej, bo uwierz mi, bez tego łatwo jest wydawać na reklamę więcej, niż zarabiasz, i nawet o tym nie wiedzieć. Masz szczegółową instrukcję, jak stworzyć sobie asystentkę poranka, która codziennie rano sprawdza Twój kalendarz i listę zadań w Asanie czy innym narzędziu do zarządzania i przygotowuje Ci gotową rozpiskę – co dziś robisz i od czego zacząć. Masz materiał o programach do zarządzania typu Asana i ClickUp, żebyś nie musiała sama spędzać godzin na researchu, porównywaniu i testowaniu.

I wiem, że pewnie myślisz sobie: no okej, ale ja mogę to wszystko znaleźć sama. I masz rację – możesz. Możesz spędzić wieczór na szukaniu najlepszego arkusza do śledzenia finansów. Albo nawet samodzielnie wyklikać go w Excelu. Możesz poświęcić weekend na testowanie Asany kontra ClickUp kontra Notion. I pewnie w końcu coś z tego wyjdzie.

Tylko, że to jest dokładnie ten czas, który mogłabyś poświęcić na pracę z klientami, tworzenie produktu albo, nie daj Boże, odpoczynek. I to jest właśnie sedno tego – nie musisz odkrywać koła na nowo. Ktoś już to przetestował, sprawdził, co działa, i przygotował Ci gotowe rozwiązanie. Ty bierzesz, dostosujesz pod siebie i wdrażasz. Koniec. Bez dogłębnego researchu, bez zmuszania się, bez niekończącego się porównywania opcji.

Podsumowując – jest pięć elementów, których potrzebujesz, żeby skutecznie wdrażać wiedzę i rozwijać swój biznes, zamiast stać w miejscu z wyrzutami sumienia, że ważne projekty znowu muszą poczekać.

Po pierwsze – ludzie, którzy rozumieją Twoje wyzwania i mogą dać Ci konkretny feedback. Bo mąż, przyjaciółki i mama, choćby Cię kochali najmocniej na świecie, nie są w stanie wesprzeć Cię w tym zakresie.

Po drugie – struktura i rytm pracy. Coś, co daje Ci te ramy, które na etacie dostajesz w pakiecie, a na swoim musisz sobie stworzyć. Sesje wspólnej pracy, zaplanowane bloki, cykliczność.

Po trzecie – zewnętrzne zobowiązanie. Deadline narzucony przez kogoś innego, który motywuje Cię do działania. I jakaś forma gratyfikacji za dowiezienie w terminie. 

Po czwarte – sprawdzona wiedza w jednym miejscu. Nie rozproszona po dwudziestu różnych platformach i kupionych pod wpływem impulsu kursach, tylko dostępna cały czas, wtedy kiedy jej potrzebujesz, z możliwością zapytania kogoś, gdy utkniesz.

I po piąte – gotowe narzędzia i systemy, które bierzesz, dostosujesz pod siebie i wdrażasz. 

Potrzebujesz środowiska, w którym wiedza nie jest oderwana od wsparcia, a wsparcie nie jest oderwane od działania.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *