content marketing
| |

Czemu content marketing nie działa?

Content marketing nie działa, gdy jest źle rozumiany i przez to źle realizowany. A z moich obserwacji wynika, że bardzo często się tak dzieje. Nagłówki artykułów i poradników krzyczą, że “content is the king”, ale prawda jest taka, że ten król jest nagi, jeśli pomijamy element marketingu.

Przyznam, że tytuł jest trochę przewrotny, bo ja akurat jestem wierną fanką content marketingu i widzę na przykładzie swoim i klientów, że ta strategia potrafi dawać świetne efekty.

Ale od początku. Zacznijmy od podstaw i definicji:

Za Wikipedią: Content marketing to strategia marketingowa polegająca na regularnym tworzeniu oraz dystrybucji atrakcyjnych i przydatnych treści, które mają za zadanie zainteresować i utrzymać ściśle sprecyzowaną grupę odbiorców, tak aby nakłonić ich do działania przynoszącego zysk.

Upraszczając: tworzenie + dystrybucja = zysk

Nie bez powodu ta strategia nazywa się content marketing. Marketing treści. Obie te składowe są równie ważne i dopiero, gdy wypracujesz optymalne dla siebie proporcje między nimi, Twój biznes będzie mógł czerpać z content marketingu pełnymi garściami.

Mówi się, że należy wkładać 20% czasu i energii w tworzenie treści i aż 80% w ich promowanie. Nie jest to jednak żadna złota recepta, a te proporcje będą wyglądały różnie w różnych biznesach. Jednak główna myśl jest wspólna – nawet najlepsza treść nie zadziała jeśli nikt do niej nie dotrze, a agresywna reklama promująca bezwartościowy chłam nie przyniesie zysku.

Co tworzyć?

To temat rzeka i odpowiedź na to pytanie powinna wynikać ze strategii Twojej marki, a konkretnie ze strategii komunikacji. Upraszczając sprawę zawsze pamiętaj o tym, po co tworzysz daną treść i do czego finalnie ona ma odbiorcę doprowadzić. To nie musi być zawsze sprzedaż, bo content marketing może realizować przeróżne zadania – budowanie pozycji eksperta, tworzenie społeczności, zwiększenie zasięgu, wprowadzanie marki na rynek i budowanie świadomości. Drugą rzeczą, którą musisz brać pod uwagę, by Twoje treści służyły rozwojowi biznesu to potrzeby odbiorców. Tworzenie treści na zasadzie “wydaje mi się, że to interesujące” to strzelanie na oślep. Zdecydowanie lepiej wypytać swoich klientów o ich potrzeby i problemy, zrobić prostą ankietę, zadać pytanie w grupach tematycznych, skorzystać z narzędzi typu Answer the public czy Keyword Tool, które podpowiadają czego ludzie szukają w Google.

Zdecydowanie bardziej sprawdza się jakość niż ilość. Nie musisz tworzyć w 15 kanałach – robić filmów na YT, nagrywać podcastów, pisać na bloga, tworzyć dziesiątek mini e-booków i jeszcze codziennie postować w social media. Lepiej wybrać jeden czy dwa kanały komunikacji i postawić na tworzenie treści uniwersalnych i potrzebnych, które nie dezaktualizują się po tygodniu czy dwóch i promować je przez dłuższy czas, tym samym poszerzając grono odbiorców. Postaw na format, który daje Ci frajdę. Nie zmuszaj się do pisania bloga jeśli wolisz nagrywać wideo albo do brylowania na Instagramie jeśli lepiej czujesz się za podcastowym mikrofonem.

Co promować?

To oczywiście zależy od tego jakie cele biznesowe ma w Twoim przypadku realizować strategia content marketingowa i od tego jakim budżetem dysponujesz. Zawsze w pierwszej kolejności dopalaj płatnie te treści, które finalnie zbliżają Cię do założonego celu. Najlepiej takiego, który generuje realne zyski – w końcu nie chodzi o to, żeby zwiększać zasięgi dla ładnych statystyk, tylko po to, żeby reklama zapracowała na siebie (i na Ciebie) i przyniosła Ci zysk wielokrotnie większy niż zainwestowany budżet. Tyle z teorii. Jak to zrobić w praktyce?

Planujesz sprzedaż kursu o żywieniu psów? Na miesiąc przed kampanią wspieraj płatnie treści, które są powiązane z tematem płatnego produktu, a ich odbiorcy powinni być potencjalnymi klientami. 

Budujesz bazę mailową? Skup się na promocji swojego lead magnetu, dzięki któremu subskrybentów będzie przybywać znacznie szybciej. 

Zależy Ci na zwiększeniu sprzedaży konkretnego rodzaju asortymentu z Twojego sklepu lub konkretnej usługi? Reklamuj płatnie treści, które przedstawiają realne korzyści związane z zakupem tej akurat rzeczy. Pokaż jak rozwiązujesz problem odbiorcy.

Bardzo ważne jest też to do kogo kierujesz swoje reklamy. Tu wyznacznikiem nie są lajki czy zasięgi. Ważniejsze jest to, czy odbiorca dokonuje pożądanej konwersji (zapisze się na newsletter, przeczyta artykuł, obejrzy wideo itd.) i czy będzie skłonny za jakiś czas, jak już Cię trochę pozna, otworzyć portfel. Zawsze twórz grupy odbiorców myśląc o idealnym kliencie na daną usługę czy produkt. Nie chodzi o to, by trafiać do wszystkich, a do tych, którym Twoje treści mogą się zwyczajnie przydać.

Jak znaleźć złoty środek między tworzeniem, a promowaniem?

Musisz uwzględnić kilka kryteriów. Poza tworzeniem wartościowych i pożądanych przez odbiorców treści i promowaniem ich do odpowiednio wyselekcjonowanej grupy osób, warto też pomyśleć o sobie. A konkretnie o tym ile zapłacę własnym czasem, a ile pieniędzmi. I ile czasu zostało do finalizacji celu (np. rozpoczęcia kampanii sprzedażowej nowego produktu). Im mniej czasu, tym większy nacisk należy położyć na marketing i budowanie dotarcia treściami, które już są. To po prostu będzie mniej czasochłonne i bardziej efektywne.

Załóżmy, że jesteś na początku swojej drogi i budujesz markę osobistą. Jesteś ekspertem w swojej dziedzinie i chcesz przenieść to na grunt internetowy. Możesz kupić 5 kursów o tworzeniu treści wszelkiej maści (od copywritingu, przez te o rozkręcaniu konta na Instagramie, czy nagrywaniu TikToków) wydając na nie 1500 zł i poświęcając kilkadziesiąt godzin na ich przerobienie i jeszcze więcej na tworzenie masy treści. A możesz kupić jeden dobry kurs, który zapozna Cię ze specyfiką danego portalu, po 4h oglądania wdrożyć go u siebie, a pozostałą kwotę zainwestować w reklamę (również w naukę jej podstaw lub zlecenie tego na zewnątrz). Także godziny, które spędzasz na przygotowaniu grafik, tekstów, filmów i przerabianiu kolejnych kursów możesz przeliczyć na pieniądze (po swojej podstawowej, godzinowej stawce) i zainwestować je w płatną promocję swoich najlepszych treści. Tworzyć mniej, a lepiej. Regularnie nie musi oznaczać codziennie. Równie dobrze możesz publikować jeden czy dwa posty tygodniowo i promować je przez resztę tygodnia za drobną sumę, by pracowały na siebie dłużej niż te kilka godzin bezpośrednio po publikacji.

Równowaga

Najważniejsze jest to, by znaleźć balans. Tworzenie byle jak i byle czego i pompowanie tysięcy złotych w reklamę może być skuteczne w pierwszym etapie – dopóki odbiorca nie zapozna się z treścią. Jeśli nic z niej nie wyniesie, to więcej do Ciebie nie wróci. Zarywanie nocy, by stworzyć kolejny wspaniały materiał, który bez promocji pożyje przez chwilę i będzie miał bardzo ograniczone dotarcie, też nie ma wielkiego sensu. Jedyne do czego doprowadzi to Twoje zniechęcenie, bo przecież robisz, starasz się, ciągle się dokształcasz, a efektów nie ma. Albo są tylko przychodzą zdecydowanie wolniej niż oczekujesz. Łatwo wpaść w tą pułapkę, stracić zapał i poczucie sensu.

Prawda jest taka, że choćby Twój film na YT wyrywał z butów, a wpis na blogu powodował u czytelnika opadającą z wrażenia szczękę, to jeśli nie dotrzesz z materiałem do odpowiednich odbiorców to klapa. Umarł w butach. Nie skorzystasz na tym ani Ty jako twórca, ani Twój potencjalny odbiorca (no bo jak skoro materiału nie widział). Tworzenie wartościowych i użytecznych treści jest bardzo ważne, ale równie ważne jest zadbanie o ich dotarcie. To jest zespół naczyń połączonych – jedno bez drugiego nie ma sensu.

Co jeszcze jest ważne?

Rezultat nie zawsze przychodzi od razu. Jeśli to są dla Ciebie zupełnie nowe tematy to daj sobie przestrzeń na testy i próby. Analizuj jak odbiorcy reagują na Twoje publikacje. Sprawdzaj wyniki reklam. Nie rezygnuj i nie poddawaj się, zamiast tego wyciągaj wnioski i pytaj swoich odbiorców czego potrzebują. Z czasem nauczysz się nie tylko co tworzyć, ale też jak i do kogo kierować te treści, by finalnie zaczęły na siebie zarabiać. Nie pomijaj znaczenia SEO, siły poleceń i organicznych form dotarcia ze swoimi treściami. Na Twoje zaistnienie w sieci składa się wiele drobnych elementów i działań. Nie istnieje złota recepta działająca w każdym biznesie. Każdy musi odkryć własną.

Jeśli czujesz, że przytłacza Cię bezustanne tworzenie treści i ciągła dostępność w social mediach, a nie wiesz jak zabrać się za płatną promocję swoich treści to koniecznie sprawdź kursoksiążkę „Reklama na Facebooku z małym budżetem” i e-booka „Reklama na Instagramie w pigułce”.

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.