Podcast Oswajam Online – odcinek 67
Nagrywam to w połowie maja. Dni są dłuższe, słońca coraz więcej. Dzieci niedługo kończą szkołę, a Ty pewnie w wolnych chwilach przeglądasz oferty wakacyjnych wyjazdów i szukasz tanich biletów lotniczych. Chyba że jesteś z tych osób, które już w styczniu miały zarezerwowane wakacje first minute – w takim razie podziwiam i zazdroszczę jednocześnie.
W dzisiejszym odcinku poszukamy sposobu na to, żeby pogodzić letnie pragnienie nicnierobienia z tym, żeby wrzesień był najmocniejszym sprzedażowo miesiącem w tym półroczu. Być może na ten moment brzmi to dla Ciebie jak sprzeczność, ale daj mi szansę, bo chcę zaproponować Ci inne podejście. Tym razem zaczniemy od końca.
Podcast znajdziesz też w popularnych aplikacjach – m. in. Apple Podcast, Spotify i YouTube
Lato już na horyzoncie i z jednej strony ciągnie Cię do tego, żeby wreszcie odpocząć i wrzucić na luz. Przestać ciągle musieć. Cieszyć się pogodą, słońcem, dłuższymi wieczorami. Wyjść na dwór zamiast siedzieć przy komputerze. Pójść z dziećmi do parku, wskoczyć na rower, wypić kawę na balkonie bez poczucia, że powinnaś w tym czasie robić coś produktywnego.
Z drugiej strony pojawia się taki głos, który mówi: Hej, jesteś dorosłym człowiekiem! Nie masz dwóch albo trzech miesięcy wakacji jak uczeń czy student. Trzeba orać i koniec. Rachunki same się nie zapłacą, ZUS nie poczeka, klienci nie spadną z nieba.
A do tego dochodzi jeszcze myśl o tym, że po wakacjach przyjdzie wrzesień, a jesień to żniwa w biznesie edukacyjnym. Nie bez powodu wrzesień nazywany jest małym nowym rokiem, bo obok stycznia, to najgorętszy miesiąc sprzedażowy w roku w naszej branży. Jeśli chcesz wtedy sporo zarobić, a wiadomo, że chcesz, to muszę się do tego przygotować i w sierpniu trzeba zasuwać na maksa.
Znasz to? Ja to znam doskonale z początków prowadzenia Oswajam Online i historii moich klientów. I wiem, jak się kończy. Kończy się tak, że całe lato towarzyszy Ci poczucie winy, że albo nie pracujesz wystarczająco, albo pracujesz za dużo kosztem odpoczynku. Gdy nadchodzi wrzesień jesteś zmęczona, bez energii, z poczuciem, że i tak nie zrobiłaś wszystkiego, co trzeba. I zaczynasz jesień na oparach zamiast z pełnym bakiem.
Chciałabym dziś podpowiedzieć Ci jak wyrwać się z tego błędnego koła.
W literaturze jest coś takiego jak metoda Vonneguta. W dużym skrócie polega na tym, że książka zaczyna się właściwie od końca.
Pisarz prowadzi historię od zakończenia. Najpierw dowiadujemy się, jak skończył bohater, a potem cofamy się i poznajemy drogę, która go tam doprowadziła.
Może Cię to zaskoczy, ale to podejście ma przełożenie również na biznes. Ja, na przykład, dokładnie w ten sam sposób planuję swoje kampanie sprzedażowe.
Zaczynam od daty okna sprzedażowego i zaczynam się cofać rozpisując konieczne działania. Kiedy muszę opublikować landing sprzedażowy? Kiedy powinny być gotowe maile o ofercie? Kiedy muszę zacząć o tym mówić? Kiedy muszę mieć przygotować webinar? Kiedy ruszą na niego zapisy? I tak dalej. Ta metoda to świetny sposób na utemperowanie tendencji do zbyt optymistycznego planowania. Bo jak sobie tak od końca rozpisujemy, co jest potrzebne, żeby osiągnąć ten swój cel, to najczęściej się okazuje, że na przygotowania zakładaliśmy zbyt mało czasu. To podejście też świetnie pokazuje zależności między poszczególnymi elementami. Czyli na przykład to, że nie odpalę reklam webinaru, jeśli nie będzie gotowa strona do zapisów na tenże webinar i nie będą gotowe kreacje, których chcę użyć w reklamie czy maile, które dostają zapisane osoby.
Bardzo często też wykorzystuję metodę Vonneguta, gdy zaczynam pracę z klientami w mentoringu.
Jeśli klient nie przychodzi z bardzo konkretną sprawą, w stylu: „Potrzebuję wsparcia w przygotowaniu kampanii sprzedażowej dla mojego nowego programu grupowego”, najczęściej zaczynamy od pytania: „Gdzie chcesz być w swoim biznesie za rok?”. I to właśnie praca z tą wizją pomaga nam dobrać odpowiednie rozwiązania i narzędzia. Dzięki temu nie robimy czegoś tylko dlatego, że ostatnio jest modne, tylko skupiamy się na takich działaniach, które doprowadzą klienta do jego celu w sposób, który jest zgodny z nim.
I dopiero jak mamy ten punkt docelowy, wracamy do teraz i patrzymy, co musi się wydarzyć po drodze. Które elementy już są, a których brakuje. Co jest priorytetem, a co może poczekać. Co trzeba zbudować od zera, a co wystarczy podkręcić.
Bez tego punktu docelowego łatwo wpaść w pułapkę robienia rzeczy, które wydają się pilne, ale nie prowadzą nigdzie konkretnie. Wiesz – nagrywasz kolejną rolkę, bo „trzeba być widoczną”. Piszesz kolejny post, bo „dawno nic nie publikowałam”. Nagrywasz autowebinar, bo dużo się o tym mówi. I to wszystko może być sensowne, ale tylko wtedy, gdy wiesz, dokąd to ma prowadzić.
I dokładnie tak samo możesz podejść do swojego lata. Zamiast się zastanawiać „jak przetrwać wakacje” zadaj sobie pytanie: „Jak chcę, żeby wyglądał mój wrzesień? Co chcę wtedy mieć? I jak chcę się wtedy czuć?”
Potraktuj to jako ćwiczenie. Zróbmy to razem.
Wyobraź sobie, że jest pierwszy września. Lato za Tobą. Może właśnie prowadzisz dziecko do szkoły, bo wrzesień to dla wielu z nas nowy rok szkolny, nowe godziny, nowa logistyka rodzinna. A może właśnie wróciłaś z urlopu. W każdym razie siadasz do komputera i otwierasz laptopa pierwszy raz w tym miesiącu.
Co chcesz tam zastać?
Nie mówię o marzeniach w stylu „milion na koncie i zero zobowiązań”. Mówię o realistycznym, ale satysfakcjonującym obrazie. Weź kartkę albo otwórz notatnik w telefonie, i odpowiedz sobie na kilka pytań. Zostawię Ci je też w opisie tego odcinka, żeby łatwo było wrócić po przesłuchaniu.
Po pierwsze – co chcesz sprzedawać jesienią? Co jest Twoją jesienną ofertą? Nowy kurs? Kolejna edycja programu grupowego? Mentoring? Zdefiniuj to. Bo jeśli nie wiesz, co chcesz sprzedawać we wrześniu, to żadne przygotowania Ci nie pomogą, bo zwyczajnie nie ma do czego się przygotowywać.
Po drugie – jak i komu chcesz sprzedać tą ofertę? Czy planujesz dużą kampanię z webinarem i chcesz trafiać do nowych osób, a może stawiasz na zakulisowe nabory w newsletterze, wśród swoich dotychczasowych subskrybentów?
Po trzecie – jak chcesz się czuć? Na co chcesz mieć przestrzeń? Czego nie zgadzasz się zaniedbać?
Zapisz swoje odpowiedzi. To jest Twój punkt docelowy. Twój 1 września. I teraz czas na podróż w czasie, aż do dziś.
Opowiem Ci, jak ja widzę swój wrzesień, bo najłatwiej jest odbić się od konkretnego przykładu. Nie chodzi o to, żebyś robiła to samo co ja, tylko po to, żebyś zobaczyła, jak działa ten proces w praktyce. Jak różne elementy wpływają na siebie i co jest kryterium decyzyjnym.
Mój wrzesień to przede wszystkim otwarcie zapisów do Strefy Twórców Online. Tym razem planuję trochę inną kampanię, bo dołączyć będzie można najprawdopodobniej przez cały wrzesień, a nie tylko kilka dni. Jakoś w połowie miesiąca odbędzie się klasyczne wydarzenie sprzedażowe, najpewniej webinar albo jakaś jego wariacja.
Ten nabór to moja największa jesienna akcja. Przed końcem roku planuję jeszcze tylko jedno większe wydarzenie sprzedażowe, a będą to nabory do programu grupowego w drugiej połowie października. Ale póki co jesteśmy we wrześniu.
O tej porze roku chcę mieć:
– listę osób zainteresowanych dołączeniem do Strefy,
– uruchomione reklamy zapraszające na webinar sprzedażowy,
– gotową komunikację wokół webinaru
– przynajmniej częściowo komunikacja sprzedażowa Strefy, czyli wszystkie posty zapraszające do dołączenia, publikowane jeszcze przed webinarem, w pierwszej połowie września.
A poza tym, chcę, żeby ludzie regularnie odzywali się do mnie z pytaniami o możliwość indywidualnej współpracy mentoringowej. Chcę też zwiększyć o jakieś 20-25% poziom słuchalności mojego podcastu w stosunku do odsłuchań z maja. Chcę widzieć w raportach sprzedaży z letnich miesięcy minimum 15k/ms – godzę się z tym, że klientów będzie mniej i nie będzie dużych zastrzyków finansowych z kampanii, ale nie chcę schodzić poniżej tego poziomu.
No i chcę się czuć wypoczęta. Naładowana. Pełna energii do działania. Wrzesień będzie intensywny na różnych frontach i muszę mieć na to siłę.
Moje młodsze dziecko idzie we wrześniu do pierwszej klasy. Nowa szkoła, nowe godziny, nowa logistyka rodzinna. Założę się, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji i wrzesień zawsze niesie zawirowania logistyczne rodzinom z dziećmi.
Dlatego chcę mieć pierwsze dwa tygodnie września w pełni przygotowane. Treści nagrane, maile zaplanowane, grafiki gotowe. Ja tylko publikuję, odpalam i reaguję na bieżąco, ale nie tworzę od zera.
To jest mój punkt docelowy. Zanim włączymy przewijanie i przeniesiemy się na przełom maja i czerwca, czyli do chwili obecnej, to jeszcze kilka słów o tym, czego chcę od tych wakacji, czyli jakie są moje możliwości i potrzeby.
Planuję dwa wyjazdy. Jeden w sierpniu, taki dłuższy, 10-14 dni (jak masz fajne polecajki na Słowenię, to koniecznie daj mi znać). Drugi krótszy, pod koniec lipca. To są więc terminy, gdzie totalnie wypada mi praca zawodowa. Ale żeby nie było zbyt nudno, na wakacje zaplanowaliśmy także remont w domu, tak żeby dzieciaki miały osobne pokoje. To oznacza konieczność wyniesienia się z nimi na czas rozwałki, więc zakładam, że jakieś dwa tygodnie, może trzy, pomieszkamy na naszej leśnej działce. Tam nie ma zasięgu, a Wi-Fi działa jak chce. Czasami z pełną mocą, a czasami wcale. I to jest okoliczność, którą koniecznie muszę uwzględnić w swoich planach zawodowych.
W lipcu i sierpniu planuję pracować mniej. Na ten moment myślę, że będę pracować około 12 do 15 godzin tygodniowo, we wtorek, środę i czwartek. Przy czym wtorki i środy to dni, w których mam spotkania, natomiast czwartek zarezerwowany jest w pełni na pracę głęboką.
Poniedziałki i piątki chcę sobie zostawić na możliwość przedłużonego weekendu, ale nie wykluczam, że jeśli będzie potrzeba albo możliwość, to czasem będę pracować także w te dni. Dla zachowania równowagi w czerwcu lecę na pełnych obrotach, żeby do końca tego miesiąca ogarnąć jak najwięcej.
Wiem, z czym chcę rozpocząć wrzesień. No i są to trzy główne obszary, czyli: nabór do Strefy Twórców Online, stałe i regularne zapytania od potencjalnych klientów mentoringowych, zwiększenie docieralności podcastu.
Przejdźmy do tego, jak mam zamiar znaleźć się we wrześniu właśnie w tym miejscu, pamiętając o ograniczeniach.
Zacznijmy od podcastu. Najprawdopodobniej w lipcu i sierpniu ukaże się więcej odcinków, bo podcast będzie wychodził co tydzień, a nie co dwa, tak jak regularnie. Mam zamiar do każdego z odcinków robić minimum dwa posty do mediów społecznościowych. Pewnie będę też testowała różne sposoby na wykorzystanie płatnej reklamy, żeby szerzej docierać z podcastem. Tutaj na liście do przetestowania, poza klasycznymi reklamami Meta, mam też reklamy na YouTube. W każdym razie, w lipcu i sierpniu to właśnie podcast będzie moją główną i najważniejszą treścią oraz tym kanałem komunikacji, któremu chcę poświęcić najwięcej uwagi. Bardzo wielu klientów trafia do mnie właśnie z podcastu.
Dlatego chcę mocniej postawić na ten kanał. Dodatkowo lato to idealna pora na podcasty, bo można sobie zabrać go na rower albo spacer. I o ile często latem scrollujemy mniej, o tyle więcej podróżujemy i łazimy. A wtedy coś ciekawego w słuchawce to zawsze dobry wybór.
Letnie podcasty stworzą taką wewnętrzną serię tematyczną. Tematy wszystkich odcinków zaplanuję z góry i nagram je również hurtem. Poświęcę na to tydzień pracy w czerwcu, ale dzięki temu będę miała treści na dwa kolejne miesiące.
Drugi element, o którym wspominałam, to utrzymanie sprzedaży na poziomie nie niższym niż 15 tysięcy miesięcznie oraz stałe zapytania o współpracę mentoringową. To oznacza, że potrzebuję miesięcznie 3 do 4 klientów mentoringowych oraz dochód około 3 tysięcy z produktów innych niż mentoring i Strefa Twórców Online. Z pełną świadomością mówię tutaj o dochodzie, a nie o przychodzie, bo to będą automatyczne lejki sprzedażowe i te 3000 zł to kwota, którą chciałabym mieć na koncie już po odliczeniu kosztów reklamy.
Na początku czerwca wypuszczam nowy masterclass o tworzeniu produktów low ticket. Mam też gotowy masterclass o projektowaniu struktury ofert. To będą moje letnie oferty sprzedawane z reklamy non stop. Jestem przekonana, że bez problemu wygenerują te 3 tysiące miesięcznie, a nie wykluczam, że ta kwota może być i kilkukrotnie większa.
Te automatyczne stówki to tylko fragment tej układanki, bo oba te masterclassy mają jeszcze inny nadrzędny cel, a jest nim docieranie do osób zainteresowanych procesami mentoringowymi. Część osób, po zapoznaniu się z tym małym produktem, być może uzna, że wiem, o czym mówię, i warto ze mną rozwijać swój biznes. Zgłoszą się z zapytaniem o współpracę albo dołączą jesienią do Strefy. Oba te lejki będą przygotowane w połowie czerwca, więc ich sprzedaż w wakacje będzie dla mnie prawie bezobsługowa.
Jak widzisz, u mnie czerwiec jest tym kluczowym miesiącem, a także tym, w którym wykonuję najwięcej pracy. To teraz układam strategię i planuję terminy, a na lipiec i sierpień zostawiam sobie tylko zadania wykonawcze. Około 3-4 godzin tygodniowo zajmą mi klienci mentoringowi, kolejne 2-3 godziny zejdzie na obsługę bieżących kwestii, takich jak: newsletter, przygotowanie jakiegoś posta, zadania administracyjne w stylu wysłania faktur. To oznacza, że zostaje mi 6 do 8 godzin na przygotowania do kampanii Strefy Twórców Online. I właśnie wtedy, krok po kroku, będę tworzyć treści do tej kampanii i opracowywać wydarzenie sprzedażowe.
To daje mi i stabilizację finansową, i więcej luzu w wakacje, i mocne przygotowanie gruntu na jesień. Teraz zastanów się, jak może to wyglądać u Ciebie.
Zrób te trzy proste kroki:
- Wyobraź sobie siebie pierwszego września przy biurku. Co tam ma na Ciebie czekać? Jaki produkt, jakie projekty i jaki stan konta?
- Spisz swoje letnie ograniczenia – uczciwie. Wyjazdy, dzieci w domu, remonty, dni, kiedy po prostu chcesz leżeć na leżaku. Zostaw tylko tyle godzin na pracę, ile realnie dasz radę dowieźć bez frustracji.
- Zaplanuj, co powinno się wydarzyć w czerwcu, żeby ten letni plan był bezpieczny.
I z tą myślą Cię dzisiaj zostawiam. Zamiast zastanawiać się, jak przetrwać lato, zaprojektuj je od końca.







