Jak latem nie zniknąć z radaru odbiorców, kiedy sama odpoczywasz?
|

Podcast Oswajam Online – odcinek 68

To kolejny odcinek, mocno już zahaczający o letnie klimaty i tematy, a pytanie, na które dziś chcę poszukać odpowiedzi, brzmi tak: jak prowadzić letnią komunikację, żeby zostać ludziom na radarze, a jednocześnie nie spędzić wakacji przy laptopie?

 

 
 

 

 

Podcast znajdziesz też w popularnych aplikacjach – m. in. Apple Podcast, Spotify i YouTube

Ten odcinek jest trochę kontynuacją poprzedniego, A na pewno pozostaje w tym samym klimacie, czyli jak pracować latem, żeby wypocząć, a jednocześnie jesienią nie obudzić się z ręką w nocniku. Tym razem chciałabym się skupić na treściach. 

Zajmuję się zawodowo tworzeniem treści dla marek od kilkunastu lat i wyraźnie widać w sezonie letnim spadek zasięgów. To jest zupełnie normalna część tego cyklu. Bo Twoi odbiorcy żyją swoim życiem. Czasem zajrzą, ale mniej scrollują, bo wieczór spędzają na tarasie, a nie na kanapie przed Netflixem. I bardzo dobrze! Tobie też to polecam.

Ale nie da się ukryć, że tworzenie contentu jest istotnym elementem pracy w biznesach eksperckich. W końcu prowadzimy nasze kanały komunikacji po to, żeby pozyskiwać klientów, a zarabiać chcemy także latem. Z tego powodu opcja „olej ten newsletter i Instagram i idź popływać w jeziorze” niekoniecznie jest najlepszą radą biznesową. Ale na szczęście istnieje coś pomiędzy i dziś opowiem Ci, jak ja prowadzę swoją letnią komunikację, dlaczego akurat tak, i co z tego możesz wziąć dla siebie. 

Lubię takie powiedzenie, że szczęście sprzyja przygotowanym, i moja podejście do treści w wakacje to jest właśnie jego odbicie w praktyce.

Dla mnie najważniejszym kanałem jest zdecydowanie newsletter, który ląduje w Twojej skrzynce co czwartek, nieprzerwanie od prawie 5 lat. Serio – na palcach mogę policzyć czwartki bez newslettera, gdy np. wypadał w święta. Mimo tego, że po ostatnich czystkach w bazie jest ona prawie o połowę mniejsza niż liczba moich obserwujących na Instagramie to poziom zaangażowania i docieralności bije na głowę sociale.

Z tego powodu nie mam zamiaru latem zmieniać częstotliwości i pisać co dwa tygodnie czy raz w miesiącu, ale robię coś innego. To będzie już trzeci rok, gdy na wakacje oswojony newsletter zmienia format i zamienia się w pocztówki. 

Te pocztówki to nic innego jak lżejsza wersja cotygodniowych listów, która ma formę 3 miejsc wartych odwiedzenia w sieci. To są zarówno moje treści, jak np. nowe odcinki podcastu, jak i content innych twórców, narzędzia, aplikacje czy książki godne uwagi.

Taka forma sprawia, że tworzenie newslettera zajmuje mi trzy razy krócej niż wersji standardowej, a jednak co tydzień goszczę w Twojej skrzynce nie zaburzając rytmu. Dla odbiorcy ta letnia wersja jest czymś ciekawym i wartościowym, ale łatwiejszym i szybszym do skonsumowania.

W pierwszym roku wysyłania pocztówek miałam sporo wątpliwości, ale moi subskrybenci bardzo ciepło przyjęli ten format, więc również w te wakacje mam zamiar się go trzymać. 

Drugi kanał komunikacji, który jest dla mnie ważny to podcast. Jeśli słuchałaś poprzedniego odcinka to wiesz już, że w te wakacje chcę popracować nad docieralnością podcastu. Coraz więcej osób trafia do mnie właśnie z informacją – przesłuchałam wszystkie odcinki, chcę z Tobą pracować. A skoro ja lubię ten format i doceniam na maxa, że nie przepada po 24h jak posty w social mediach, tylko pracuje tygodniami to postanowiłam intencjonalnie się na nim skupić w wakacje, gdy nie robię kampanii sprzedażowych albo innych tego typu akcji. No i nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie w ciepłe dni zawsze wjeżdża sporo podcastów i audiobooków, bo słuchawki mam ze sobą na spacerze, na rowerze, przy bieganiu. To chyba jedyny format, który ani nie przykuwa do monitora ani nie angażuje wzroku, więc można go konsumować niejako przy okazji. 

Uznałam, że w spopularyzowaniu podcastu pomoże mi zagęszczenie komunikacji – normalnie nowe odcinki ukazują się co drugi czwartek. W lipcu i sierpniu planuję wysłać coś nowego w eter w każdym tygodniu. 

Ale prawda jest taka, że jest to dość pracochłonny format. Najpierw muszę znaleźć temat, później go opracować i przemyśleć co chcę Ci powiedzieć, wreszcie nagrać, a później jeszcze montaż, dodanie nagrania na hosting, zrobienie miniaturek i wrzucenie wersji tekstowej na bloga. No nie da się ukryć, że wymaga to więcej nakładów czasowych i finansowych, niż dodanie storki na Instagram, bo montaż i obsługę bloga deleguję. 

Być może teraz pukasz się w głowę i myślisz, że to się nie klei – miało być o tym jak się odciążyć z tworzenie treści a ja mówię, że będę robić ich więcej. A jednak się klei! 

Plan jest taki – te letnie odcinki będą stanowić osobną serię, która złoży się w jedną całość. Dzięki temu wszystkie odcinki przygotuję w jednym czasie, a także hurtem je nagram. To sprawi, że w pod koniec czerwca wszystko będzie gotowe do publikacji, a w lipcu i sierpniu, zgodnie z planem, będą wskakiwać w eter, bo hosting z którego korzystam, umożliwia planowanie publikacji.  

Dla mnie takie podejście to ułatwienie z kilku powodów:

Po pierwsze dzięki temu, że odcinki będą stanowić spójną całość łatwiej utrzymać zainteresowanie i zapowiadać, co pojawi się w kolejnym. To sprawia, że więcej osób przesłucha wszystkie odcinki z tej serii. 

Po drugie pracuję nad tym jak nad jedną całością, zamiast przechodzić proces 9 tygodni z rzędu, osobno dla każdego odcinka. Takie podejście sprawia, że praca nad tą serią pochłonie podobną ilość czasu co nad 5 osobnymi odcinkami, a właśnie tyle ukazałoby się ich przez wakacje, gdybym została przy regularnym trybie.

Po trzecie daje mi to gotowy materiał do wykorzystania w social mediach. Z jednego odcinka bez problemu mogę zrobić rolkę i karuzelę. Z resztą nawet jeden post do odcinka już zapewnia regularne pokazywanie się w feedzie. To samo tyczy się newslettera – w każdej z wakacyjnych pocztówek jedno z trzech miejsc wartych odwiedzenia w sieci to będzie nowy odcinek podcastu.

Po czwarte perspektywa odbiorcy – ta ja wspomniałam wcześniej, audio to idealny do skonsumowania przy okazji – czy to na spcerze czy w czasie dojazdu na wakacje.

Gdy rozpisałam sobie wstępnie tą serię moje strategiczne serduszko się odezwało mówiąc – hej dziewczyno! Przecież to ma mega potencjał, zastanów się co z tym dalej zrobić. I zastanowiłam się – plan jest taki, że nagram te odcinki w formie wideo. Na platformach podcastowych będą lądowały, tak jak do tej pory, tylko wersje audio, ale po zakończeniu cyklu, jesienią te nagrania wideo, pewnie wzbogacone o jakieś karty pracy wykorzystam mój główny lead magnet, który zastąpi Szkołę Skalowania Biznesu Online. 

To klasyczne upieczenie kilku pieczeni na jednym ogniu. Od dłuższego czasu już noszę się z tym, żeby przygotować lead magnet w formacie wideo, bo on najszybciej pozwala ocenić, czy nadajemy na wspólnych falach, czy też nie bardzo. Wideo daj też bardzo twarde i łatwe do analizy wskaźniki – Widzę, które odcinki zostały obejrzane.

Czy obejrzana była całość, czy tylko jakiś fragment? W przypadku Lead Magnetu w formacie lekcji mailowych, tak jak jest w Szkole Skalowania Biznesu Online, widzę tylko otwieralność, ale nie mam pojęcia, czy dana osoba po otwarciu maila naprawdę przeczytała go do końca.

Jak widzisz, ten tydzień wzmożonej pracy w czerwcu będzie procentował nie tylko przez wakacje, kiedy będą ukazywały się odcinki, ale także później pracował na mnie długofalowo. trafiając do nowych odbiorców, którzy być może bez reklamy zachęcającej do pobrania lead magnetu, nigdy nie trafiliby na mój podcast w Spotify czy na innej platformie.

Trzecim, po newsletterze i podcaście, kanałem komunikacji, w którym działam regularnie, jest Instagram. Zdecydowanie najmniej ulubiony z całej trójki.

I z żalem muszę też powiedzieć, że najmniej skuteczny, ale nadal jest to dobra forma docierania do nowych osób. A także sposób na przekierowanie ich właśnie do newslettera i podcastu.

Ja w wakacje daję sobie sporo luzu w tym kanale.

Jak wspominałam wcześniej, na pewno w każdym tygodniu ukaże się minimum jeden post nawiązujący do podcastu. To są treści dość łatwe do zrobienia, bo bazują na gotowej już obszernej treści w innym formacie.

Więc można sobie usprawniać pracę, wspierając się narzędziami AI, Bez obaw, o drewniany efekt, bo przecież pracuję na moich słowach.

Poza podcastem, moje posty w tym czasie będą odwoływać się do trzech ofert evergreenowych, czyli mentoringu 1 na 1, a także dwóch niedrogich masterclasów, które w wakacje będą dostępne w sprzedaży. Te Masterclassy przez całe wakacje będą sprzedawane przede wszystkim w reklamie na zimny ruch, tak, żeby trafiać do nowych odbiorców.

Ale to oznacza, że będę miała gotowe treści tych reklam, a także wideo i grafiki, które z powodzeniem mogę również wykorzystać w organicznych postach na Instagramie.

Te posty dotyczące ofert rozpiszę sobie pod koniec czerwca w tygodniu contentowym. Więcej o tygodniu contentowym i o tym, jak tworzę treści, opowiadałam w odcinku 65.

Jak widzisz, moje podejście na lato do tego kanału to minimum wysiłku, maksimum efektu.

Jeśli Instagram jest Twoim głównym kanałem i szukasz swojego patentu na prowadzenie go latem, pomyśl właśnie o jakiejś serii tematycznej. Może nagrasz serię rolek, które połączysz ze sobą. Nagrania i montaż zajmą Ci dwa, trzy dni i zdejmą z ciebie presję myślenia, co by tu opublikować, kiedy właśnie płyniesz kajakiem. To, co jest tutaj istotne, to temat, a także to, żeby ta seria realizowała Twoje cele strategiczne. Więc jeśli tym celem jest rozbudowa newslettera, to naturalne, że podepniesz automatyzację manychat, która pomoże Ci dystrybuować Twój lead magnet i rozbudowywać bazę subskrybentów.

Jeśli tym celem będzie przygotowanie ludzi do jakiegoś naboru, na przykład do Twojego programu grupowego jesienią, to ważne, żeby ta seria była skierowana do potencjalnych klientów tego programu i pokazywała Twoje podejście w danym temacie.

Dobrym pomysłem jest też postawienie na reklamę w trakcie wakacji. Zamiast poświęcać czas, a przecież czas to pieniądz, na tworzenie 3 czy 5 postów tygodniowo, twórz jeden, który jest naprawdę dobrze dopracowany, i wrzucaj go na kilka dni na płatną promocję. To zapewni Ci widoczność bez zjadania czasu, a Twoje treści będą docierać znacznie szerzej niż te bazujące wyłącznie na zasięgu organicznym. Do reklamy możesz też użyć postów, które opublikowałaś już dawno temu i miały dobry odbiór, a które są wciąż aktualne.

Ostatni element tej letniej układanki to, oczywiście, sprzedaż. Treść i treściami, ale przecież w lipcu i sierpniu też chcemy zarabiać.

I od razu rozprawmy się z jednym z największych mitów online marketingu: to nie jest tak, że latem nikt nic nie kupuje, bo wszyscy leżą na plaży. Kupują. Ale kupują inaczej. Jako eksperci musimy po prostu wziąć poprawkę na to, że nasi odbiorcy są w rozjazdach, mają inną dynamikę dnia i mniejszą pojemność uwagi.

Wypalanie się w lipcu ze sprzedażą ofert wymagających od klienta przejścia przez długi, wieloetapowy proces decyzyjny, to po prostu strategiczny błąd. Szkoda Twojego czasu i energii. Latem kluczem jest dopasowanie formatu oferty i ułatwienie zakupu.

Dlatego jeśli planujesz sprzedawać latem, zadaj sobie trzy pytania.

Po pierwsze: czy ta oferta pasuje do wakacyjnego trybu życia moich odbiorców?

Po drugie: czy proces zakupu jest prosty i zrozumiały?

Po trzecie: czy ta sprzedaż nie będzie wymagała ode mnie więcej energii, niż realnie chcę jej latem dać?

Jak to ugryźć w praktyce? Masz trzy ścieżki:

Po pierwsze: Oferty evergreenowe i niski próg wejścia. Wakacje to idealny moment na mikro-kursy, krótkie, konkretne masterclassy czy intensywne dwugodzinne warsztaty, które rozwiązują jeden, precyzyjny problem. Twój odbiorca może kupić taki produkt na telefonie, stojąc w kolejce po lody, a skonsumować go w godzinę na leżaku. Tego typu produkty świetnie sprzedają się bezpośrednio z reklamy, bez hucznych kampanii. Nie potrzebują wielkiego szumu, tylko dobrego dopasowania do bieżącej potrzeby klienta.

Po drugie: Usługi premium i praca strategiczna. lato to w wielu branżach luźniejszy okres, i wiele osób wykorzystuje ten czas na własny rozwój szukając wsparcia 1 na 1. Widzę to wyraźnie u siebie, bo latem na mentoring zgłasza się do mnie wielu nauczycieli, którzy w czasie roku szkolnego żonglują pracą w szkole i własną działalnością i są w wiecznym niedoczasie, a w wakacje mogą w pełni skupić się na własnych projektach. Tutaj umówić się na spotkanie mogą z uwzględnieniem swoich planów urlopowych, a cały proces jest dopasowany do ich potrzeb. 

U mnie ta struktura sprawdza się idealnie – z jednej strony mam stały mentoring, z drugiej dwa wspomniane wcześniej, konkretne masterclassy, które rotują w tle. Sprzedaż się kręci, ale nie wymaga to ode mnie codziennego siedzenia na stories i przekonywania kogokolwiek do zakupu. Twój letni biznes ma działać tak, by generować przychód, ale nie generować stresu.

Trzecia ścieżka to kursy i oferty dopasowane do sezonu. Sama co roku w czerwcu lub lipcu robiłam Kampanię sprzedażową mojego kursu „Sprzedawaj wiedzę na autopilocie”. On dotyczył właśnie automatyzacji sprzedaży, czyli czegoś, o czym wiele osób marzy właśnie latem. W tym roku nie mam w wakacje żadnej kampanii, a to dlatego, że autopilot dostępny jest teraz wyłącznie dla członków strefy twórców online. Ale jeśli Ty masz odpowiedni produkt, np. intensywny kurs językowy, który pomoże im się dogadać na wakacjach, albo program treningowo-dietetyczny, który w cztery tygodnie przeprowadzi ich przez upragnioną zmianę, to nie bój się zorganizować kampanii sprzedażowej latem. Ale zdecydowanie będę Cię namawiać do tego, żeby wszystkie elementy tej kampanii były przygotowane ze sporym wyprzedzeniem.

Podsumowując to wszystko: letni biznes wcale nie musi oznaczać stagnacji ani wycieńczenia. Sekretem jest intencjonalne przygotowanie odpowiednich działań.

Możesz mieć jedno i drugie – i święty spokój na urlopie, i stabilną pozycję na radarze swoich odbiorców. Warunek jest jeden: trzeba zamienić bieżące, chaotyczne działanie na jednorazowy wysiłek strategiczny, najlepiej jeszcze w czerwcu. Poukładaj procesy, wykorzystaj automatyzację, zaplanuj treści w bloki i daj sobie pełne prawo do tego, by w lipcu i sierpniu po prostu zwolnić.

Jeśli potrzebujesz pomocy w poukładaniu swoich działań, odezwij się do mnie w sprawie mentoringu. Spotkamy się na niezobowiązującej rozmowie i zobaczymy, czy jest nam razem po drodze.

 

 

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *