podcast 47 Etapy rozwoju biznesu online
|

Podcast Oswajam Online – odcinek 47

Wielu osobom wydaje się, że rozwijanie biznesu polega na robieniu więcej. A to pułapka! Na różnych etapach potrzebujemy kompletnie innych rzeczy: innych działań, innych decyzji, innych kompetencji i innego sposobu uczenia się.

I dokładnie o tym dziś porozmawiamy.

Przejdziemy sobie dziś przez taką drabinę kolejnych etapów rozwoju biznesu.  Od samego początku, kiedy jeszcze nawet nie wiesz czy produkty wiedzowe to jest w ogóle coś dla Ciebie, aż po skalowanie firmy, wprowadzanie automatyzacji i budowanie dochodowego biznesu edukacyjnego online.

Przyjrzymy się temu co jest kluczowe na każdym z tych etapów, na co warto zwrócić uwagę, czego i jak się uczyć, i — co bardzo ważne — kiedy sama wiedza przestaje już wystarczać.

Podcast znajdziesz też w popularnych aplikacjach – m. in. Apple Podcast, Spotify i YouTube

Zaczniemy trochę przewrotnie. Wiesz czym jest efekt Dunninga-Krugera? To jest taki błąd poznawczy, którego lubią się dopuszczać nasze mózgi. On polega na tym na tym, że osoby niewykwalifikowane czy początkujące w jakiejś dziedzinie mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tym zakresie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane wykazują odwrotną tendencję i zaniżają ocenę swojego potencjału

Cały ten biznes online jest przecież taki prosty. Wystarczy napisać e-booka, a co to za problem, skoro piszę o czymś na czym się świetnie znam, później wrzucić kilka postów na Instagramie z informacją, że e-book jest w sprzedaży i tadam źródełko pasywnego dochodu bije intensywnie. 

To są powszechne opinie osób, które w sieci są konsumentami, obserwują różnych twórców, ale same nigdy nie sprzedawały niczego online. Zdecydowana większość z nich poprzestanie na takim myśleniu, ale pewna część postanowi, że skoro to takie proste, a zarazem dochodowe to wjeżdża w temat jak dzik w żołędzie. 

I dopiero gdy już podchodzą do sprawy poważnie okazuje się, że po drodze jest pierdyliard rzeczy do ogarnięcia, a cały proces wydawniczo-promocyjny to jednak nie jest taka bułka z masłem, która ogranicza się do napisania treści e-booka i sklejenia kilku grafik w Canvie, a do tego nic nie robi się samo. A już na pewno się samo nie sprzedaje. I jednak to jest kupa roboty. Część z nich odpuści temat, gdy zobaczy jak realnie wygląda sytuacja i czego wymaga prowadzenie biznesu online opartego na sprzedaży produktów cyfrowych, czy ogólnie zarabianie na wiedzy. Ale będą tacy, którzy podejmą rękawicę, podejmą do sprawy poważnie, zaczną działać i faktycznie ten pierwszy kurs czy inny produkt wypuszczą.  

Wtedy szybko się okazuje, że ten mały poboczny projekcik tak naprawdę wymaga znacznie więcej czasu i uwagi niż początkowo się wydawało i ciągle jest coś do zrobienia.

Prawda jest taka, że praca nad firmą nie ma końca. To nie jest tak, że gdy pokonasz to co blokuje Cię obecnie to dalej już będzie z górki. Po prostu pojawią się kolejne wyzwania. Takie, o których z dzisiejszej perspektywy nawet nie pomyślisz.

Amerykanie mawiają “new level, new devil” i to piekielnie (nomen omen) trafne! 

Na początku zaczynasz pracę nad pierwszym produktem. Trudne są kwestie techniczne i zaplanowanie sprzedaży. Masz obawy czy zainwestowany czas, energia i pieniądze się zwrócą. Stresujesz się przed debiutanckim webinarem. Ale z każdą kolejną kampanią nabierasz wprawy i wykręcacie coraz lepsze wyniki. Dociera do Ciebie, że jeden świetny produkt to za mało. W dodatku cała oferta powinna tworzyć przemyślaną całość, tak żeby jeden klient mógł skorzystać z różnych produktów, zależnie od etapu na którym jest. Poszerzasz więc portfolio, ale dochodzisz do wniosku, że nie dacie rady robić epickiej kampanii co miesiąc i warto rozejrzeć się za innymi modelami sprzedażowymi. Zaczynasz więc uczyć się jak projektować lejki automatyczne i przyglądasz się bliżej tematowi subskrypcji. Dochodzisz do momentu w którym masz przemyślaną strukturę ofert sprzedawanych w różnych modelach i zarabiasz na tym fajną kasę. Wtedy okazuje się, że zaczynasz się gubić we własnej firmie i dojrzewasz do tego, żeby zabrać się za poukładanie procedur i delegowanie większej ilości zadań. Krótko mówiąc – nowy poziom = nowy problem. To jest powtarzający się cykl, który nie ma końca. Dlatego skuteczny przedsiębiorca to taka osoba, która szuka rozwiązań mimo trudności i nie spodziewa się, że „to się kiedyś skończy”. Jedno się kończy, a zaczyna się kolejne. 

I właśnie dlatego tak ważne jest, żeby mieć świadomość, na jakim etapie jesteś — bo na każdym z nich pojawiają się inne wyzwania i inne decyzje do podjęcia.

W tym miejscu dochodzimy do sedna dzisiejszego odcinka: bo rozwój biznesu online to nie jest jedna, stała ścieżka dla wszystkich. To raczej coś, co przypomina wspinanie się po kolejnych poziomach — i na każdym z tych poziomów zasady gry trochę się zmieniają. To jest przyczyna sprawiająca, że wiele osób tak łatwo się gubi. Bo próbują na starcie wdrażać rozwiązania, które pasują dopiero do kolejnego etapu. Albo odwrotnie utknęli na danym poziomie, bo kurczowo trzymają się tego, co działało rok temu. Prawda jest taka, że to co pomagało Ci kiedyś, teraz może być Twoim największym hamulcem. A to, co wydaje się „jeszcze nie na teraz” często właśnie TERAZ jest kluczowe.

Etap 0 – planowanie

Zaczniemy od samego początku, od momentu, gdy pojawia się pierwsza myśl: „a może ja też wydam e-booka”? To etap 0, bo nie ma tu jeszcze mowy o żadnym biznesie, to raczej obwąchiwanie tematu, żeby przed podjęciem decyzji zorientować się co się z nią wiąże. To jest etap, w którym wiele osób spędza długie miesiące a czasem wręcz lata myśląc i dumając. 

Etap 0 to ta chwila kiedy zaczynasz badać grunt żeby się dowiedzieć co musisz zrobić, żeby wypuścić własny kurs, e-booka czy inny produkt i jak trzeba działać, żeby ten produkt faktycznie się sprzedawał. W tej fazie są dwa główne zagrożenia – albo bez przemyślenia sprawy i przygotowania jakiegokolwiek planu wjeżdżasz w temat jak przysłowiowy dzik w żołędzie i natychmiast siadasz do pisania czy nagrywania albo jesteś na drugim biegunie i wpadasz w buty turysty rozwojowego, który spędza masę czasu na bezpłątnych webinarach, pobiera wszelkie lead magnety, a zamiast większej jasności nasila się tylko paraliż decyzyjny, bo właściwie nie wiadomo czym się teraz zająć, skoro tyle tego jest. Przekonanie, że pierwszy produkt musi być od razu idealny, dopracowany w każdym szczególe, potrafi całkowicie zablokować jakiekolwiek działania.

To prowadzi do frustracji i poczucia, że ciągle „nie jestem jeszcze gotowa”, „jeszcze za mało wiem”, „jeszcze za wcześnie”.

Tymczasem to, czego realnie potrzebujesz w tym momencie, to nie jest kolejny kurs o tym, jak stworzyć landing page czy napisać dobrą ofertę. To nie jest moment na testowanie kolejnego narzędzia do obsługi newslettera ani zakładanie sklepu internetowego. To jest moment na przeprowadzenie bardzo konkretnej, uczciwej rozmowy ze sobą i z rynkiem.

Twoim zadaniem na tym etapie powinno być znalezienie odpowiedzi na kilka fundamentalnych pytań:

  • W czym naprawdę jestem dobra?
  • Jakie mam doświadczenia, które mogłabym przekazać innym?
  • Kto potencjalnie mógłby skorzystać z mojej wiedzy?
  • Jakie realne problemy rozwiązuję i czy ludzie są gotowi zapłacić za ich rozwiązanie?
  • Jakie mam zasoby, a czego mi brakuje?
  • W jaki sposób mogę zdobyć te brakujące zasoby?
  • Ile mam realnie czasu, który mogę zainwestować w ten projekt?
  • Jaki mam budżet i na co mogę go przeznaczyć?
  • Jaki sposób przeprowadzę pierwszą sprzedaż?

To jest czas na to aby wybadać potrzeby odbiorców i aktualną sytuację na rynku. Rozmawiać z potencjalnymi klientami, zadawać pytania na grupach tematycznych, obserwować, jakie problemy mają ludzie i czego realnie potrzebują. 

Bardzo ważnym elementem tego etapu jest także testowanie pomysłu, który powstanie w efekcie próby odpowiedzenia na potrzeby potencjalnych klientów. Nie chodzi jeszcze o tworzenie pełnego produktu, ale o szybkie sprawdzenie, czy Twój pomysł na wiedzę, którą chcesz sprzedawać, w ogóle rezonuje z odbiorcami. Możesz to zrobić poprzez krótkie warsztaty, mini-webinary, konsultacje próbne, czy nawet wpisy na blogu lub w social mediach, które pozwolą Ci zobaczyć reakcję Twojej grupy docelowej. Możesz zrobić przedsprzedaż albo wypuścić wersję MVP produktu.

Pierwszym produktem wcale nie musi być kurs czy program grupowy za kilka tysięcy złotych osadzony na wypasionej platformie kursowej za miliony monet. Może to być prosty, niewielki produkt, który pozwoli Ci poczuć, jak wygląda proces tworzenia, promowania i sprzedaży.

OK, OK – wiem co możesz mieć w głowie:

Od dawna myślę o własnym e-booku/kursie, ale nie wiem jak się do tego zabrać! 🤯

Na początku sprawa wydaje się jasna. Piszesz e-booka o tym na czym się znasz, odpalasz sprzedaż i kasa trafia na Twoje konto. Ale gdy zaczynasz się wgryzać w temat okazuje się, że to wcale nie jest takie proste i pojawiają się pytania:

⁉️ Jak sprzedać swój produkt? 

⁉️ Co w nim umieścić?

⁉️ Jak dotrzeć do potencjalnych klientów bez dużego konta na Instagramie?

⁉️ Jaki format produktu wybrać?

⁉️ Gdzie umieścić pliki do pobrania i jak udostępniać je klientom?

⁉️ Czy muszę mieć sklep i platformę kursową?

⁉️ Jak pobierać płatności?

⁉️ Jak sprawdzić czy mój produkt się sprzeda?

⁉️ Jakich formalności muszę dopilnować, żeby sprzedaż była legalna?

⁉️ Ile powinien kosztować mój produkt? 

⁉️ Jak mówić o swoim produkcie, żeby ktoś chciał go kupić?

⁉️ Czy jest sens wydawać własny produkt, skoro moja konkurencja już to zrobiła? 

Im więcej o tym myślisz, tym większą blokadę czujesz. Boisz się, że zainwestujesz czas i pieniądze w ten projekt i poniesiesz porażkę przez jakiś głupi błąd początkującego.

Rozumiem to! I mam rozwiązanie, a także odpowiedzi na powyższe pytania!

Potrzebujesz realnego i sprawdzonego planu działania, który możesz realizować w swoim tempie, bez wsparcia zespołu specjalistów i worka złota na start!

Znajdziesz go w kursie “Własny produkt cyfrowy – plan działania krok po kroku”! Teraz możesz go zgarnąć klikając w poniższy banner w ramach wakacyjnej promocji za mniej niż stówkę:

Etap 1 – pierwszy produkt

Załóżmy, że pierwsze kroki już za Tobą – wiesz jaki produkt chcesz stworzyć, czujesz tą ekscytację na myśl o nowym projekcie, robisz sobie przestrzeń, żeby się nim zająć i ruszasz w bój. Jakie potencjalne pułapki czyhają na tym etapie? Rzecz, która obserwuję u wielu swoich klientów to jest porównywanie się do graczy, którzy są na rynku od lat, mają zespół, duże budżety reklamowe, szerokie portfolio produktów i szereg kampanii sprzedażowych zakończonych sześciocyfrowym wynikiem. 

I to onieśmiela jak cholera! To jest właściwy monet żeby sobie uświadomić, że jesteś na początku swojej drogi. Dopiero zaczynasz. Masę rzeczy robisz pierwszy raz. Wychodzisz ze swojej strefy komfortu. I masz prawo popełniać błędy! Bo nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Pamiętaj, że każda z tych osób, które teraz podglądasz i być może po cichu zazdrościsz też kiedyś zaczynała. Też stresowała się pierwszym webinarem. Też wkurzała się, że źle wybrała w ustawieniach mikrofon i musi od nowa nagrać cały moduł kursu, też miała 0 subskrybentów i drżała gdy odpalała pierwszą płatną kampanię. To jest normalne! Nie da się przeskoczyć od zera do pół miliona w tydzień. To wymaga przygotowań, dlatego skup się na tym, żeby działać jak najlepiej z tymi zasobami, którymi dysponujesz, zamiast dołować się porównywaniem swojego zaplecza do cudzej sceny. 

To jest też ten etap w którym dobitnie uświadamiasz sobie, że stworzenie produktu to dopiero początek. Że trzeba go jeszcze umiejętnie sprzedać, pokazać światu, przekonać odbiorców, że warto w niego zainwestować. I to budzi spory lęk — bo przecież pokazując się światu, narażasz się na ocenę, krytykę, a przede wszystkim na ryzyko porażki.

I właśnie ten lęk, a nie brak wiedzy technicznej, jest największą barierą dla osób na tym etapie. Strach przed tym, że Twój produkt nie będzie wystarczająco dobry, że nie spełnisz oczekiwań klientów, że nikt go nie kupi, a Ty się zwyczajnie ośmieszysz.

Dlatego wiele osób wpada w pułapkę niekończącego się dopieszczania szczegółów, poprawiania grafik, testowania kolejnych narzędzi do newslettera, przeskakiwania z jednego kursu na drugi, które mają „dać pewność”, że wszystko robisz dobrze. To takie udawania przed samym sobą, że przecież coś robię, którym przykrywamy lęk przed realnym działaniem i wyjściem do świata z pierwszą wersją oferty.

Nie potrzebujesz wszystkiego robić perfekcyjnie, bo perfekcyjne nie ist nieje. Nawet najlepszy plan rozpisany na papierze, bez zderzenia z rzeczywistością jest tylko szeregiem nic nieznaczących znaczków. To, czego naprawdę potrzebujesz na tym etapie, to jasne, konkretne instrukcje, najlepiej w jednym miejscu. Nie piętnaście kursów o narzędziach, nie kolejne skomplikowane lejki sprzedażowe i automatyzacje, które nie mają racji bytu przy pierwszym produkcie, tylko konkretne wskazówki — jak krok po kroku stworzyć prostą, skuteczną ofertę. Jak przeprowadzić pierwszą sprzedaż bez komplikowania sobie życia. Jak pisać o swoim produkcie tak, żeby ktoś chciał go kupić, nawet jeśli masz małą społeczność.

Na tym pierwszym etapie nie myslisz o budowaniu imperium, a o sprawdzenie, czy Twój produkt faktycznie rezonuje z ludźmi. To nie jest moment na inwestowanie tysięcy złotych w reklamy czy najbardziej wypasioną platformę. To jest moment na ręczną, świadomą sprzedaż. Na pierwszą przedsprzedaż, na szybkie sprawdzenie, czy to, co tworzysz, realnie działa i czy klienci są gotowi za to zapłacić.

I tego wszystkiego potrzebujesz w jednym miejscu, uporządkowanego, jasnego, bez chaosu i skakania od jednego poradnika do drugiego. Po prostu konkretnego wsparcia, które poprowadzi Cię za rękę, żeby odważyć się na działanie mimo lęku. Po prostu najprostszej drogi do stworzenia i sprzedaży pierwszego produktu, z której wyciągniesz nieocenione wnioski na przyszłość. Bo jasność bierze się z działania.

Dla osób na tym etapie stworzyłam Strefę Twórców Online – zamiast skakać po wielu kursach, z których każdy kosztuje kilka stów i zostać z nimi bez wsparcia możesz dołączyć do platformy subskrybcyjnej w której znajdziesz obszerną bazę wiedzy z instrukcjami, kursami, tutorialami i szkoleniami z każdego etapu pracy nad produktem i przygotowania jego sprzedaży, a dodatkowo dwa razy w każdym miesiącu masz okazję wziąć udział w spotkaniu na żywo z ekspertem i dostać indywidualną radę czy rozwiązanie problemu, który Cię trapi. Jako wsparcie mentalne służy serwer na Discordzie, gdzie możesz wymieniać myśli z pozostałymi Strefowiczami, a także wrzucić jakąś swoją zagowzdkę do przegadania. A to wszystko za mniej niż stówkę miesięcznie. Bez większych zobowiązań – korzystasz tak długo jak naprawdę tego potrzebujesz. Wszystkie szczegóły znajdziesz na stronie oswajamonline.pl/sto

strefa twórców online

Etap 2 – skalowanie  i automatyzacja

Gdy za Tobą już ten festiwal pierwszych razów przychodzi czas na kolejny etap – skalowanie i stabilizacja, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wiesz już jak wygląda tworzenie produktu i proces jego sprzedaży. Masz feedback od pierwszych klientów, nie boisz się już reklamy czy automatyzacji w newsletterze. To ta chwila, gdy nabierasz wiatru w żagle i wiesz już, że chcesz iść w to dalej, inwestować czas, energię i pieniądze w rozwój swojego biznesu.

Zwykle to na tym etapie zaczynasz dostrzegać, że pierwsza sprzedaż to jedno, a regularne i przewidywalne dochody – to zupełnie inna historia. Bo nie chodzi już tylko o to, żeby coś się sprzedało raz. Teraz zaczynasz myśleć, jak robić to regularnie, przewidywalnie, stabilnie.

Zaczynasz zadawać sobie zupełnie inne pytania:

  • Jak planować kampanie, żeby regularnie generować sprzedaż, a nie robić to ciągle na spontanie drenując się z energii?
  • Co robić, żeby zarabiać też między kampaniami?
  • Jakie kolejne oferty tworzyć i w jaki sposób je sprzedawać?
  • Jak skutecznie budować większą i zaangażowaną listę mailingową, żeby nie być ciągle zależnym od algorytmów social media?

I tutaj czai się klasyczna pułapka tego etapu – dokładanie kolejnych produktów, lead magnetów, nowych pomysłów – zamiast dopracowania tego co już masz. W efekcie w Twoim sklepie panuje totalny chaos, a potencjalny klient nie potrafi stwierdzić który z 15 webinarów jest odpowiedni dla niego i dlaczego ma wybrać kurs za 700 zł skoro jest też szkolenie na podobny temat za 99 zł. A klient, który nie wie, co wybrać, nie wybiera nic. A Ty tracisz nie tylko pieniądze, ale też energię, którą można zainwestować w podręcenie tego co realnie już przynosi efekty.

Dlatego właśnie w tym momencie najważniejszym krokiem jest uporządkowanie oferty i strategiczne podejście do biznesu:

  • Zamiast 15 różnych produktów – kilka mocnych, spójnych, które realnie rozwiązują konkretne problemy Twoich klientów i prowadzą ich od jednej oferty do kolejnej.
  • Zamiast ciągłej improwizacji kampanii – poukładane procesy, harmonogramy i powtarzalne schematy, które dadzą Ci poczucie kontroli i stabilności.
  • Zamiast reagowania na wrzutki klientów – świadome zarządzanie swoim czasem, energią i budżetem.

Kolejnym zagrożeniem czyhającym na tym etapie jest to, że przytłacza Cię ilość pracy. Niby zarobki są OK, ale każdy mail idzie przez Ciebie, każda decyzja wymaga Twojej uwagi, każda kampania jest w całości robiona przez Ciebie. Stajesz się jednoosobową orkiestrą i zaczynasz odczuwać potężny ciężar odpowiedzialności i natłok zadań. Bo sukces finansowy okupujesz coraz większym zmęczeniem i poczuciem, że więcej już po prostu nie uciągniesz. A przecież produkty cyfrowe miały dać Ci nie tylko więcej hajsu, ale też swobody o decydowaniu o swoim czasie. 

To etap, na którym absolutnie kluczowe stają się nowe kompetencje:

  • Umiejętność delegowania i budowania zespołu – choćby na początek małego, z wirtualną asystentką lub podwykonawcą, który np. będzie montował Twoje materiały audio i wideo.
  • Tworzenie procedur i jasnych instrukcji, które przyspieszą Twoje działanie, ale także umożliwią innym osobom robienie rzeczy “po Twojemu” bez ciągłego nadzoru.
  • Zarządzanie biznesem opartym na liczbach – marże, koszty, zwroty z inwestycji w reklamy, efektywność kampanii.

Na tym poziomie te umiejętności to absolutny must have. I wiążą się one z tym, że musisz podejmować coraz trudniejsze decyzje – co usunąć? Co już nie przynosi efektów? Co drenuje zasoby, a nie daje zwrotu? Jakie formaty już Ci nie służą? 

To zwykle jest ten moment w którym zaczynasz odczuwać, że klasyczne kursy online przestają wystarczać. Bo Twój biznes jest już zbyt rozbudowany, a Twoje pytania i wyzwania zbyt szczegółowe. Owszem wciąż potrzebujesz wiedzy, ale już bardziej zaawansowanej, a gotowe rozwiązania przestają już wystarczać, bo każdy biznes na tym etapie wygląda już inaczej. Potrzebujesz strategii dopasowanej do Ciebie, do Twojego biznesu i Twojej wizji tego, jak chcesz działać dalej.

Fundamentem jest  poukładana ścieżka sprzedaży.

Bo możesz robić genialne produkty, ale jeśli nie masz systemu, który krok po kroku prowadzi klientów do zakupu, będziesz czuć się jak chomik w kołowrotku. Ciągle coś robisz, wkładasz w to masę energii, ale wciąż tkwisz w miejscu.

Zaprojektowaniem i wdrożeniem takiego systemu zajmujemy się w programie wdrożeniowym System Stabilnej Sprzedaży. Kolejna edycja startuje we wrześniu a już dziś na stronie oswajamonline.pl/sss możesz zapisać się na listę zainteresowanych. To 12 tygodni pracy pod moim okiem, w kameralnej grupie, w trakcie których poukładasz ścieżki sprzedaży i zaczniesz działać jak szef, a nie pracownik we własnej firmie.

Ten odcinek nagrywam po ostatniej sesji mentoringowej w pierwszej edycji programu i każdy z uczestników potwierdzał to jak wielką dźwignią rozwojową był indywidualny feedback do wszystkich elementów, nad którymi pracowali – ofertą, stroną sprzedażową, sekwencjami mailowymi. I jestem z nich na maksa dumna, bo zrobili kawał dobrej roboty, a ja przez ostatnie 12 tygodni przejrzałam kilometry maili i dziesiątki stron! I naprawdę jestem pod wrażeniem jak dużo udało im się działać przez ten czas!

Etap 3 – dojrzałość strategiczna

Ostatni etap nazwałabym dojrzałością strategiczną. To moment, który dla wielu osób w biznesie online wciąż wydaje się odległy albo wręcz abstrakcyjny — bo w polskim internecie nie mówi się o nim zbyt często. A jednak przychodzi taki punkt, w którym przestajesz myśleć kategoriami „co dalej wypuścić”, a zaczynasz zadawać sobie dużo ważniejsze pytanie: jaką firmę chcę budować? 

Masz już za sobą te wszystkie intensywne etapy:

  • pierwsze produkty i sprzedaże,
  • eksperymenty, testy, czasem porażki, czasem sukcesy,
  • sprawdzone automatyzacje 
  • lojalnych klientów
  • delegowanie zadań i odciążenie się z  bieżączki

To wszystko już znasz z autopsji. I właśnie teraz rola, jaką pełnisz we własnej firmie, zaczyna się radykalnie zmieniać.

Nie jesteś już content creatorem od rana do wieczora.
Nie jesteś jedyną siłą napędową kampanii.
Nie musisz już być specjalistką od wszystkiego.

Jesteś właścicielką firmy i możesz ją kreować po swojemu. To zupełnie inna perspektywa.

Na tym etapie Twoim głównym zadaniem nie jest już ogarnianie wszystkiego samodzielnie ani zdobywanie wiedzy, tylko podejmowanie decyzji o kierunku rozwoju, zarządzanie budżetem, poszukiwanie nowych modeli zarabiania, partnerstw, dróg skalowania. Tu już nie zaprzątasz sobie głowy tym o czym pisać w najbliższym newsletterze, tylko myślisz o tym, gdzie chcesz być za dwa, trzy, pięć lat. 

Zaczynasz też uczyć się inaczej niż do tej pory, nie potrzebujesz już więcej teorii, wiesz, że dużo rzeczy możesz zlecić, teraz najwiecej czerpiesz z rozmów z osobami, które też są właścicielami firm, mają podobną perspektywę i rozumieją, z czym się mierzysz. Zdecydowanie więcej da Ci wymiana doświadczeń, pomysłów, testów z kimś kto jedzie na tym samym wózku, niż kolejna porcja teorii z najlepszego nawet kursu. Rozumiesz moc twardych danych i tworzenia planów, które wykraczają poza jeden kwartał.

I bardzo często pojawia się wtedy poczucie samotności. Bo w Twoim otoczeniu nie ma wielu osób, które rozumieją, przez co przechodzisz. Bo kiedy mówisz o konwersji z lejka, retencji w subskrypcji czy zmianie modelu biznesowego, większość ludzi kiwa głową, ale nie wie, o czym mówisz. Niektórzy do tej pory nie rozumieją na czym Ty właściwie zarabiasz i nie kumają czemu mówisz o biznesie skoro jesteś influencerką. 

Gdy nie potrzebujesz już wiedzy, a priorytetem staje się wymiana doświadczeń i zasobów z osobami na podobnym etapie to najlepszy czas na dołączenie do masterminda!  Dobrze dobrana grupa mastermindowa nie tylko wspomoże Cię odpowiednim śrubokrętem, żeby dokręcic biznesowe śrubki, ale także wskaże te miejsca, których Ty od środka nawet nie dostrzegasz. Bo w mastermindzie się działa, a nie tylko gada i na tym opiera się jego magia!

Bardzo szczegółowo rozmawiałam o tym formacie w poprzednim odcinku z Anią Dyl, która jest specjalistką w temacie – szkoli profesjonalnym moderatorów grup mastermindowych, w tym także mnie. Od kilku lat regularnie prowadzę mastermindy dla biznesu online i jestem absolutnie zakochana w tej formule i efektach jakie daje. Zero wiedzy, zero wykładów, zero narzuconych tematów. Zamiast tego odpowiednio dobrana mała grupa, bezpieczna przestrzeń, swoboda wymiany myśli i pomysłów opakowana w strukturę, która sprawia, że to naprawdę skuteczne narzędzie biznesowe, a nie pogaduchy o pupie Maryny. 

Nabór do jesiennej edycji masterminda rusza w sierpniu, a klikając w poniższy banner możesz zapisać się na listę zainteresowanych:

Podsumowując dzisiejszy odcinek – każdy z tych etapów wymaga od Ciebie czegoś innego — nie tylko nowych umiejętności, ale przede wszystkim nowego podejścia.

Biznes online to nie sprint, tylko droga z wieloma zakrętami i rozwidleniami, na której czasem trzeba się zatrzymać i przemyśleć kierunek. Nie ma jednej słusznej ścieżki ani uniwersalnego przepisu. Ale kiedy wiesz, gdzie jesteś i czego naprawdę potrzebujesz, znacznie łatwiej iść dalej — z większą lekkością, świadomością i spokojem.

Dziękuję Ci za spędzenie ze mną czasu i do usłyszenia gdzieś w onlajnie!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *