7 umiejętności, które warto opanować
||

7 umiejętności, które warto opanować

Na początku prowadzenia firmy, zwłaszcza w solobiznesie online opartym o wiedzę właściciela, wiele osób wychodzi z założenia, że wszystko zrobi samodzielnie. Bo przecież taniej. Przeszukujesz więc internet w poszukiwaniu tutoriali i instrukcji, kupujesz kolejne kursy, by dowiedzieć się jak zrobić stronę internetową, jak nagrywać rolki, jak rozliczać działalność, jak zwiększać zasięgi, jak stworzyć karuzelę na Instagram i co to do jasnej ciasnej jest CRM. 

W tym odcinku przyjrzymy się temu jakie umiejętności faktycznie warto opanować, a co w szerszej perspektywie jest zupełnie zbędne i lepiej będzie to oddelegować.

Łatwo wpaść w taką pułapkę myślową “jeszcze nie zarabiam, więc wszystko muszę robić sam/a”. I wiele osób tkwi w niej, nawet gdy firma już się nieco rozkręci i zaczyna generować przychody

I fakt, wiele rzeczy można zrobić własnymi siłami, a niektórych warto się nauczyć, bo będziemy je wykonywać wielokrotnie. Ale to nie jest tak, że jeśli nie płacimy komuś za wykonanie strony internetowej to mamy tę stronę za darmo. Myślisz sobie może „jak nie za darmo skoro ani złotówki nie płacę za wykonanie strony”? To prawda nie płacisz ani złotówki, ale płacisz czymś cenniejszym – własnym czasem. Warto mieć świadomość tego ukrytego kosztu. Jeśli poświęcasz czas najpierw na zdobycie nowej umiejętności (która przyda Ci się tylko raz i na której nie będziesz zarabiać), a później na wdrożenie tej nauki i np. stworzenie strony internetowej to jednocześnie nie robisz tego co w biznesie jest najważniejsze – nie generujesz zysku. 

Nie sprzedajesz i nie zarabiasz, bo w tym czasie zgłębiasz tajniki wordpressa, zamiast pozyskiwać i obsługiwać klientów. Łatwo jest wpaść w taką spiralę „przygotowań” i wynajdywać dziesiątki tematów, które jeszcze musisz załatwić zanim wreszcie zaczniesz robić to co należy – zarabiać. Jeszcze tylko zrobię jeden kurs, jeszcze tylko poprawki na stronie, jeszcze tylko sesja zdjęciowa. 

Wychodzę z założenia, że pieniądze zawsze można zarobić, minionego czasu nie odzyskasz nigdy. Jest wiele sytuacji, w których warto dobrze przeliczyć co finalnie bardziej Ci się opłaci – inwestycja własnego czasu czy pieniędzy. 

Zanim zawyrokujesz, że Cię nie stać na delegowanie zadań i opłacanie faktur podwykonawcy najpierw policz. Określ swoją średnią stawkę godzinową i bierz ją pod uwagę rozważając czy robić coś samodzielnie czy jednak zainwestować jakieś fundusze. Zastanów się też czy nowa umiejętność, którą chcesz zyskać przyda Ci się więcej niż raz albo czy sprawi, że Twoje kompetencje zawodowe będą wyższe i dzięki temu możesz oferować droższe usługi i lepsze produkty.

Nie ma np. sensu poświęcać wielu godzin na naukę budowy strony internetowej, pltformy kursowej czy narzędzi do profesjonalnego składu tekstu, gdy jesteś np. dietetykiem, właścicielką salonu beauty czy nauczycielem języka. Takie jednorazowe tematy zdecydowanie lepiej i finalnie taniej, zlecić i mieć pewność, że zostały zrobione profesjonalnie. Pamiętaj też, że jeśli nie masz doświadczenia w wykonywaniu danego zadania to zwykle niedoszacujesz go czasowo i coś co miało zająć 10h finalnie zajmuje 30h.

Zatem jakie umiejętności naprawdę warto opanować?

Co przydaje się regularnie, wspiera sprzedaż i pozwala działać szybciej, sprawniej i z większą pewnością siebie? I patrząc szerzej – które z nich będą przydatne niezależnie od tego, czy Twoja marka się rozwinie, czy zdecydujesz się kiedyś zmienić branżę?

Bo zmiana to jedyny pewnik w dzisiejszym świecie.

Pisanie

Jeśli miałabym wskazać jedną umiejętność, która jest jak szwajcarski scyzoryk w biznesie wiedzowym i coś z czego korzystasz właściwie niemal non stop jest to pisanie.

Nie musisz być copywriterką roku, ale musisz umieć opowiedzieć o tym, co robisz, dlaczego to robisz i jak to pomoże Twojemu klientowi. Piszesz opisy produktów, newslettery, posty na social media, oferty, scenariusze do webinarów, treści reklam czy wiadomości do klientów, które na pierwszy rzut oka wyglądają zupełnie zwyczajnie, ale mogą mieć ogromne znaczenie dla sprzedaży. To jest absolutna podstawa i nie da się od niej uciec.

Na szczęście takie użytkowe pisanie jest czymś zupełnie innym niż rozprawki, które trzeba było oddawać na polskim. Tu nie musisz dopasować się do klucza, skupiać się na hiperpoprawności i za wszelką cenę starać się być jak inni. Wręcz przeciwnie, to jak się komunikujesz może być jednym z Twoich najsilniejszych wyróżników. Pisanie w biznesie to tak naprawdę ciągła rozmowa z klientem – czasem gadacie poprzez maile, innym razem to Twoja oferta pełni rolę sprzedawcy prezentującego zalety rozwiązania. Nie musisz przy tym używać trudnych słów, wyszukanych metafor czy skomplikowanych zdań – wręcz przeciwnie, najczęściej najlepiej sprawdza się prostota.

Zgrabne posługiwanie się słowem pisanym zdecydowanie jest umiejętnością, którą warto ćwiczyć. 

Na pewno jesteś w stanie odgrzebać w pamięci takie wspomnienie – wchodzisz na czyjąć stronę, czytasz i myślisz “wow, to o mnie” czy “wreszcie ktoś mówi o tym po ludzku”. 

Albo odwrotnie – strona z ofertą, która była napisana tak sztywno i oficjalnie, że już po dwóch zdaniach miałaś ochotę zamknąć kartę i uciekać jak najdalej. Właśnie o to chodzi w pisaniu – żeby Twoje klientki miały to pierwsze wrażenie, czyli: „ona mnie rozumie”, „ona mówi moim językiem”. 

I OK, OK – słysze Twoje myśli – ale przecież jest AI, chat GPT napisze to lepiej. Pewnie, możesz korzystać z AI,  ja też korzystam, ale czy naprawdę chcesz oddać głos swojej marki sztucznej inteligencji? AI nie napisze za Ciebie tego, czego sama nie rozumiesz. Owszem, świetnie się sprawdzi, żeby tekst przeredagować, poprawić błędy lub przerobić coś dłuższego na mniejszy format np. wpis na blogu na kilka postów na IG, ale wsad powinien pochodzić od Ciebie. AI może Ci pomóc ubrać myśli w słowa, może poprawić teksty, może je nawet skrócić, ale tylko Ty wiesz, jaki masz przekaz, jakie emocje chcesz przekazać, jaki klimat chcesz stworzyć. 

Musisz wiedzieć, jaki efekt chcesz uzyskać, jaki komunikat chcesz przekazać, jaki styl do Ciebie pasuje. Pisanie to nie talent, to warsztat. Im częściej piszesz, tym lepiej Ci to wychodzi.

Dlatego nie pozwól, żeby chat GPT całkiem zastąpił Twój głos. Twoi klienci potrzebują dziś autentyczności i prawdziwego, ludzkiego kontaktu. Twoje klientki kupują od Ciebie, bo Cię lubią, bo mają poczucie, że macie coś wspólnego, że mówisz tym samym językiem.

AI

Skoro jestesmy przy AI to uważam, że mądre korzystanie z narzędzi opartych o sztuczną inteligencję jest kolejna umiejetnością wartą opanowania. I możesz się zżymać i obrażać, ale tego nie da się już zatrzymać. Wkroczyliśmy w nową erę i nie ma odwrotu. Zamiast uciekać lepiej jest temat oswoić. 

Chat GPT jest trochę jak nowa sąsiadka we wsi – każdy słyszał, że się wprowadziła, niektórzy odważyli się zagadać, inni omijają szerokim łukiem, bo przecież obca, ale absolutnie każdy o niej plotkuje. 

Wokół narzędzi opartych o sztuczną inteligencję narosło wiele mitów. Jedni myślą, że AI zrobi za nich całą robotę – pozyska klienta, napisze teksty i ogarnie grafiki, przygotuje ofertę, a jak poprosisz, to jeszcze ugotuje obiad i zrobi zakupy. Przyznam zupełnie szczerze, że zdecydowanie wolałabym, żeby rozwój takich narzędzi szedł w stronę odciążania z nudnych codziennych obowiązków, zamiast próbował zastąpić nas w myśleniu, ale cóż. Jest jak jest.

Druga strona barykady jest pełna obaw –  boją się, że AI odbierze im autentyczność, głos marki albo po prostu… pracę. Tymczasem prawda jest pośrodku, a korzystanie z AI to umiejętność, którą zdecydowanie warto opanować, bo może zaoszczędzić Ci mnóstwo czasu i energii. Ale tylko pod jednym warunkiem: że wiesz, jak to robić mądrze. Bo z AI jest tak jak z delegowaniem. Musisz bardzo jasno określić jakiego efektu końcowego oczekujesz, a także wskazać sposób jego osiągnięcia. Bo ani wirtualna asystentka ani chat GPT nie czytają Ci w myślach i w odpowiedzi na polecenie “napisz post o moim kursie” raczej nie dostaniesz contentu, który wyrwie z butów Ciebie i Twoich klientów.

Wbrew pozorom korzystanie z AI to nie jest skill techniczny, tylko umiejętność zadawania odpowiednich pytań i jasnego określania swoich oczekiwań. To właściwie ten sam skill, który wykorzystujesz próbując wyegzekwować od swojego dziecka wykonanie obowiązków domowych. Jak powiesz posprzątaj to pewnie nic się nie wydarzy. Ale jak rozbijesz to na etapy – klocki do pudełka, kredki do piórnika, misie na półkę, a na koniec przetrzyj stolik mokrą szmatką to masz szansę na sukces. 

Ważne, żeby znaleźć balans i wykorzystywać narzędzia oparte o AI do przyspieszania powtarzalnych i odtwórczych zadań albo jako sparing partnera, który uruchomi w Tobie inne procesy myślowe. Zamiast analizować godzinami kilkaset odpowiedzi w ankietach badających potrzeby odbiorców załaduj arkusz do GPT i poproś o analizę, podsumowanie i wnioski. W podobny sposób możesz analizować przeróżne dane – np. wyniki reklam, płynność finansową czy skuteczność Twoich działań marketingowych. Innym sposobem na fajne wykorzystanie chata GPT jest prośba o znalezienie słabych stron Twojego projektu albo spojrzenie na materiały kursowe czy ofertę okiem potencjalnego odbiorcy oraz specjalisty i wskazanie mocnych i słabych stron. 

Dzięki umiejętności mądrego korzystania z AI, zyskujesz przede wszystkim czas, który możesz poświęcić na najważniejsze działania – pracę z klientem i sprzedaż.

Podstawy projektowania graficznego

Kolejna umiejętność, która bardzo często przydaje się w biznesie online, a jednocześnie jest mega praktyczna także poza nim, to podstawy projektowania graficznego. I zanim zaczniesz przewracać oczami, bo przecież „ja nie jestem kreatywna”, albo klasyczne „grafik płakał jak projektował”, to poczekaj chwilę, bo nie o taki poziom zaawansowania mi chodzi. Nie uważam, że każdy właściciel solobiznesu powinien zostać projektantem graficznym. Zdecydowanie nie. Ale jednocześnie uważam, że obsługa Canvy choćby w podstawowym zakresie to coś co warto opanować. Bo tu podobnie jak z pisaniem, wykorzystujesz elementy graficzne cały czas. Grafiki do postów, na stronę, mockupy prezentujące produkt, bannery, slajdy do prezentacji webinarowej czy kreacje reklamowe. 

Canva pozwala każdemu, dosłownie każdemu, stworzyć proste, ładne i estetyczne projekty graficzne. Nawet jeśli Twoim szczytem artystycznych możliwości w szkole było narysowanie psa, którego nauczycielka pomyliła z ziemniakiem, to z Canvą stworzysz coś, czego nie musisz się wstydzić. Ja jestem dinozaurem internetu, pamiętam Canvę sprzed dekady, gdy była tylko mało znaną alternatywą dla powerpointa i co bardziej kreatywni pracownicy agencji robili w niej prezki dla klientów.

Próbowałam kiedyś opanować photoshopa, bo to była przydatna sprawa, przy sklepie internetowym, ale szlag mnie trafiał jak po godzinach oglądania tutoriali i klikania miałam na monitorze paździerz, który wstydziłam się opublikować. A z Canvą myk myk i gotowe. I to jest ta umiejętność, która może przydać się także na innym gruncie – wczoraj na przykład robiłam zaproszenia na urodziny mojej córki, bo koniecznie musiały być z króliczkiem baletnicą. I były! 

Nawet jeśli, tak jak ja obecnie, zlecasz większość prac graficznych to możliwość zrobienia czegoś samodzielnie, na wczoraj jest cenna. Opanowanie podstaw Canvy da Ci niezależność, dzięki której nie będziesz musiała czekać na wolny slot u grafika, żeby ruszyć z promocją czy sprzedażą.

Podstawy montażu

Pozostając jeszcze w tej warstwie wizualnej uważam, że warto opanować podstawy montażu wideo. I znów nie mam na myśli hollywoodzkich produkcji, ale totalny basic. Wycięcie dłużyzn z webinaru. Montaż szkolenia i usunięcie pomyłek. Zmontowanie prostej rolki z 3 ujęć. Dodawanie napisów do filmu. Wszystko to ogarniesz przy pomocy bezpłatnych aplikacji. Docelowo warto zlecać montaż dłuższych form, bo on jest czasochłonny, ale umiejętność podstawowej obróbki i tak się przydaje.

Reklama

Kolejną umiejętnością, którą warto opanować, gdy prowadzisz solobiznes oparty o sprzedaż produktów wiedzowy jest reklama. Jeśli budujesz markę osobistą i pracujesz nad stworzeniem wizerunku eksperta na pewno poświęcasz wiele czasu na tworzenie treści. 

Czujesz presję ciągłego tworzenia kolejnych materiałów i wiecznej obecności w mediach społecznościowych, bo przecież jeśli zrobisz przerwę to algorytmy zrzucą Cię w czeluści niepamięci. Prawda jest taka, że budowanie marki osobistej w oparciu wyłącznie o działania organiczne (czyli bezpłatne) to mozolna i długa praca. To nie sprint tylko raczej górski ultramaraton, a wyniki zobaczysz nie za 2 tygodnie, a za 2 lata.

Ale przecież można inaczej. Zamiast inwestować kolejne godziny w tworzenie materiałów zainwestuj np. 300 zł (to równowartość trzech godzin pracy z naszego przykładu) w promocję swoich treści. Dzięki temu możesz publikować mniej (np. 2 świetnie dopracowane posty tygodniowo zamiast 4), bo Twoje posty wsparte reklamą będą “żyły” znacznie dłużej. Zyskasz szersze dotarcie do nowych odbiorców (dla uproszczenia możemy przyjąć, że przy dobrze skonstruowanej promocji pozyskanie followersa na FB/IG to koszt 1zł) i oszczędzisz czas na tworzenie postów.

I owszem, reklamy można delegować, ale nawet jeśli to robisz, to musisz wiedzieć czy zleceniobiorca wykonuje swoje zadanie należycie. Jeśli nie masz żadnego doświadczenia, to będziesz łykać wszystko jak młody pelikan.

Nie chodzi o to, że masz inwestować grube miliony i stawać się specem od meta ads czy innych googli, ale o to, żeby regularnie inwestować w promocję kluczowych treści i poznać podstawy. Czym jest ruch zimny, a czym ciepły. Jak wykorzystać retargeting i jaki cel powinna mieć kampania pozyskująca subskrybentów do newslettera, a jaki taka, która ma sprzedawać Twojego e-booka. Nikt nie zna Twoich produktów ani Twojej marki lepiej od Ciebie, więc to właśnie Ty masz wszystko, żeby ustawić najlepszą reklamę dla swoich działań!

Dobrze ustawiona reklama w widoczny sposób przyspieszy rozwój Twojego konta i pozwoli Ci trafić do ściśle określonej przez Ciebie grupy. Dzięki temu możesz czas uwolniony od tworzenia ogromnej ilości treści poświęcić na pracę z klientem albo aktywne poszukiwanie nowych, bo to są najważniejsze działania z biznesowego punktu widzenia. 

Myślenie strategiczne i podstawy marketingu

I na koniec na tapet weźmiemy umiejętność, która w pewien sposób spina te wspomniane wcześniej, a jest nią myślenie strategiczne i opanowanie podstawowych zasad marketingu

Bez obaw, nie chodzi tu o skomplikowane strategie czy biznesplany na 150 stron, które trafiają do szuflady i nigdy nie oglądają światła dziennego. Mam na myśli coś zupełnie innego – umiejętność patrzenia szerzej na własny biznes i podejmowania świadomych decyzji o tym, co robisz, a czego nie.

Niby brzmi banalnie, ale powiedz sobie szczerze – ile razy zamiast zajmować się tym co naprawdę ważne – tworzeniem oferty czy rozmową z klientem zapychasz swój kalendarz drobnymi zadaniami, które nie przybliżają Cię ani o milimetr do Twojego celu,. wmawiając sobie, że musisz to robić. Musisz bo wszyscy tak robią. 

I właśnie tutaj pojawia się myślenie strategiczne. To umiejętność powiedzenia sobie jasno: czy to, co właśnie robię, realnie posuwa mnie do przodu, generuje sprzedaż albo pomaga w budowaniu marki, czy może po prostu zapełniam sobie czas zadaniami, żeby mieć poczucie, że coś robię? Strategiczne podejście to świadome podejmowania decyzji – co odpuszczam, a na co stawiam. A odpuszczanie, powiedzmy to sobie wprost, bywa trudne. Ale bez tego ani rusz!

Dzięki temu przestaniesz tracić czas na ciągłe poprawianie nieistotnych detali, przestaniesz stresować się, że nie robisz wszystkiego, co robią inni. Bo nie chodzi o to, żeby robić wszystko, ale żeby robić rzeczy właściwe. Takie, które rzeczywiście dają efekty.

I w to myślenie strategiczne wplata się także marketing. Zwykle soloprzedsiębiorcy, zwłaszcza ci początkujący są na dwóch skrajnych biegunach. Albo olewają temat, bo wierzą, że dobry produkt sprzeda się sam, albo dają się porwać narracji o tym, że nieustanna obecność w social mediach i pogoń za wiralem to jedyny sposób, żeby się wybić. Problem w tym, że gubią w tym pędzie sens i publikują dla samego publikowania, a nie po to, żeby zrealizować jakiś konkretny biznesowy cel

Dlatego warto uczyć się patrzeć na swój biznes z lotu ptaka, ujmując szerszą perspektywę i dalszy horyzont czasowy niż najbliższy 3 dni. Zadawaj sobie pytania: „Po co to robię?”, „Czy to przynosi efekty?”, „Co się stanie, jeśli tego nie zrobię?”. To właśnie te pytania pomogą Ci zachować zdrowy rozsądek, oszczędzić mnóstwo czasu i pieniędzy, a przede wszystkim – rozwijać biznes, który naprawdę daje Ci satysfakcję.

To jest podejście, które dopuszcza do głosu zdrowy rozsądek – dzięki temu nie dajesz się porwać każdemu nowemu trendowi, tylko przepuszczasz to najpierw przez filtr użyteczności sprawdzając czy to faktycznie ma sens u Ciebie.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *